Cud? Szczęście? Jak określić to, co na finiszu sezonu zrobiła Cracovia? Odpowiedź zna z pewnością Jurij Szatałow.
Rosyjski szkoleniowiec nie szczędził pochwał w stronę swojego zespołu.

– Nie ma co ukrywać, że wyciągnięcie zespołu z takiego dołka to może być nawet coś więcej niż zdobycie mistrzostwa Polski. To również zasługa zawodników – ja bez nich nic nie znaczę. Piłkarze uwierzyli, że ten cel można osiągnąć. Zrobiliśmy to! Duża w tym zasługa pana prezesa Filipiaka, który uwierzył mi, że zespół da się utrzymać w lidze! – mówił Szatałow.
Jednak co do swojej osoby pozostaje skromny, nie zamierza się chwalić sukcesem.
– Cudotwórcą nie jestem. Kiedy grupa działa w jednym kierunku, to jest łatwiej. Musi być zgrana ekipa – zaczynając na kobiecie, która przygotowuje stroje, kończąc na prezesie, który cały czas nam mocno pomagał – powiedział.











