Szalenie emocjonujące widowisko zafundowali swoim kibicom piłkarze Legii i Górnika. Najpierw w Zabrzu drżały poprzeczki, potem dominowała Legia, lecz to Górnik schodził z boiska z podniesionym czołem. Mecz zakończył się remisem, który zabrzanom zapewnił Daniel Sikorskim strzelając bramkę w 93. minucie spotkania.
Po raz 106. Górnik Zabrze i Legia Warszawa spotkały się w walce o ligowe punkty. W historii meczów tych drużyn jest wiele pojedynków, które decydowały o losach mistrzostwa Polski, lecz dziś szczytem marzeń obu ekip jest przepustka do europejskich pucharów. To nie zmienia faktu, że obie ekipy zamierzały zafundować swoim kibicom wspaniały piłkarski spektakl. Dobre widowisko powinno mieć w sobie nutkę tajemniczości oraz zaskakujące zwroty akcji. Pierwsze zaskoczenie miało miejsce już przy wejściu piłkarzy na boisko, bo trener Nawałka dokonał aż sześciu zmian w składzie w porównaniu do ostatniego meczu. W pierwszej jedenastce zabrakło m.in. Roberta Jeża, natomiast od początku spotkania na murawie pojawił się Rafał Pietrzak.

Spektakl rozpoczął się obiecująco. Najpierw swoim kunsztem wykazali się zabrzanie. Strzał Magiery z rzutu wolnego zupełnie zaskoczył Skabę, ale pech chciał, że piłka uderzyła w poprzeczkę i wróciła na plac gry. Legioniści nie zdołali jej wybić i już po chwili mieliśmy kolejny niebezpieczny strzał. Tym razem uderzał Aleksander Kwiek, który przelobował Skabę, lecz piłka znów otarła się o poprzeczkę i wylądowała na siatce. Legia nie chciała być gorsza i po chwili również błysnęła ciekawą akcją. W roli głównej wystąpił Michał Żyro, który łatwo poradził sobie z Michaelem Bembenem i posłał piłkę tuż obok słupka.
Kolejne minuty meczu były nieco mniej atrakcyjne, lecz kibice nie zważając na to głośno dopingowali swoich pupili. Od pierwszego gwizdka sędziego zmaganiom zawodników towarzyszyły donośne śpiewy, które nie milkły nawet na chwilę. Fani licznie zgromadzeni na stadionie przy ulicy Roosevelta mogą stanowić wzór do naśladowania jak należy kibicować swojej drużynie. Piłkarze nie chcieli zawieść swoich fanów i z całych sił starali się wznieść na wyżyny swoich umiejętności na skrzydłach donośnego dopingu. Trzeba jednak szczerze przyznać, że nie zawsze wychodziło im to najlepiej i czasem dochodziło do kuriozalnych kiksów.













