Nie ulega wątpliwości, że podczas transferowej gorączki tego lata większość z Was skupiała swoją uwagę na tym, co dzieje się w Hiszpanii, Anglii i na naszym krajowym podwórku. Tymczasem w Azji Mniejszej zapanował prawdziwy szał na zakupy i Fenerbahce dokonało kilku głośnych transakcji, które wywołały zachwyt u miejscowych kibiców. Wpisuje się to w nową strategię klubu, mającą przywrócić „Żółtym Kanarkom” lata świetności.
Van Persie, Nani, Kjaer, Fernandao. Robi wrażenie, prawda? Oprócz ostatniego nazwiska, które znane jest przede wszystkim na krajowym podwórku, reszta to piłkarze o uznanej marce w Europie, za których w przeszłości trenerzy daliby się pokroić. Wielu szokować mógł zwłaszcza transfer Holendra. Były kapitan Arsenalu był już co prawda na wylocie z Old Trafford, o czym van Gaal miał go poinformować już w połowie maja, jednak turecki kierunek transferu raczej nie był brany pod uwagę. Ostatecznie okazało się, że przenosiny nad Bosfor nie były jednak tak odległym tematem.
Van Persie nie został wzięty pod uwagę przy powołaniach van Gaala na tournee „Czerwonych Diabłów” po Stanach Zjednoczonych i po tym wydarzeniu stało się jasne, że Holender odejdzie. Co więcej, poinstruował on swojego menedżera, aby przyjął ofertę lukratywnego, trzyletniego kontraktu w Fenerbahce.
„Otrzymaliśmy pięć faksów, wysłaliśmy sześć i… wszystko było gotowe” – tak do całej sprawy odnosił się rozentuzjazmowany prezes „Żółtych Kanarków”, Aziz Ildirim. Ostatecznie wszystko odbyło się wyjątkowo sprawnie i van Persie zameldował się w Stambule, witany jak król, z niespotykanym nigdzie indziej entuzjazmem tureckich kibiców.
No właśnie. Entuzjazm to słowo klucz, gdyż w ostatnim czasie kibice w Stambule mają dużo powodów do radości dzięki transferom, które są prawdziwym remedium na rany, których doświadczyli w zeszłym sezonie. Mistrzem został znienawidzony Galatasaray, a piłkarze z Sukru Saracoglu nie zrobili większego szału w Europie. Co więcej, kilka ostatnich sezonów to prawdziwa sinusoida w wykonaniu „Żółtych Kanarków”.
W ciągu ośmiu ostatnich lat Fenerbahce tytuł zdobyło tylko dwukrotnie. Jest to o tyle ważne, gdyż w Turcji rozgrywki ligowe traktowane są priorytetowo i zajmują wyższe miejsce niż rozgrywki europejskie. Wynika to oczywiście z faktu wielkiej rywalizacji między klubem z Sukru Saracoglu a drużynami Besiktasu i Galatasaray, znanej powszechnie jako Kıtalar Arası Derbi (z tur. Derby Interkontynentalne). W Stambule sytuacja jest o tyle skomplikowana, że w mieście znajdują się trzy potężne kluby, posiadające miliony kibiców w Turcji i nie tylko. Jest to ewenement na skalę światową, gdyż trudno znaleźć inne miasto posiadające tak bogatą tradycję derbowej rywalizacji.














