W pierwszy spotkaniu II rundy eliminacji LE Śląsk Wrocław rozgromił na własnym stadionie Rudar Plejvlja, 4:0. Bohaterem spotkania był Marco Paixao, który zdobył dwie bramki i zaliczył asystę.
Na Stadionie Miejskim we Wrocławiu trzecia drużyna poprzedniego sezonu T-Mobile Ekstraklasy podejmie zwycięzcę pucharu Czarnogóry. Dla podopiecznych Stanislava Levy’ego celem będzie wypracowanie zaliczki przed rewanżem na terenie rywala.

Już w początkowych fragmentach gry gospodarze pokazywali, że nie mają zamiaru tracić czasu i chcą szybko otworzyć wynik spotkania. Na bramkę nie musieliśmy długo czekać, już w 4. minucie Śląsk prowadził. Świetną akcją popisali się nowi zawodnicy wrocławskiego klubu. Po zgraniu Mili lewą stroną pomknął Dudu i dośrodkował po ziemi w pole karne. Precyzyjnie zagrana piłka trafiła prosto na nogę niepilnowanego Paixao, który nie dał szans bramkarzowi Rudaru. Chwilę później mogło być już 2:0. Po podaniu Soboty i zamieszaniu w linii obronnej Patejuk uderzył na bramkę. Z tym strzałem poradził sobie Vulkis. W tej samej akcji Stevanović uderzył jeszcze w poprzeczką. Nie minęło pierwsze dziesięć minut meczu, a Paixao mógł się cieszyć ze swojego drugiego trafienia. Tym razem po rajdzie z prawej strony i centrze Soboty to Portugalczyk doszedł pierwszy do futbolówki i wpakował ją do siatki zdezorientowanych gości.
Pierwszy kwadrans był piorunujący w wykonaniu gospodarzy i nowego napastnika, który wykazał się świetnym instynktem strzeleckim. Po strzelonych bramkach Śląsk uspokoił nieco swoją grę i mądrze rozgrywał piłkę z dala od swojego pola karnego. Mila od czasu do czasu próbował prostopadłych podań do świetnie dysponowanego Paixao. W 24. minucie znów świetnym dośrodkowaniem popisał się Dudu. Piłka trafiła idealnie na głowę Stevanovicia, który znów był bliski zdobycia gola. Bramkarz Rudaru popisał się jednak refleksem i obronił strzał Słoweńca.

Po pół godziny gry i rzucie wolnym wykonywanym przez Milę niewiele zabrakło do trzeciej bramki. Po wybiciu piłki przez czarnogórskiego obrońcę dopadł do niej Patejuk, którego strzał powędrował około pół metra od słupka. Tymczasem piłkarze Rudaru nie potrafili zagrozić bramce Gikiewicza, pomimo zwolnienia tempa przez Śląsk Wrocław. Szwedzki sędzia niespodziewanie zakończył pierwszą połowę po… 44 minutach.












