W inauguracyjnym spotkaniu 13. kolejki Premiership, Aston Villa zremisowała z Manchesterem United 2:2. Najpierw w ciągu czterech minut „The Villans” zdobyli dwubramkowe prowadzenie, by później w ciągu 240 sekund stracić dwa gole, po wspaniałej pogoni „Czerwonych Diabłów”.
Po bezbramkowym remisie w derbach Manchesteru, podopieczni sir Aleksa Fergusona tracili do prowadzącej Chelsea cztery punkty. Szkocki menadżer wie, że aby dogonić „The Blues”, nie może sobie pozwolić na kolejną stratę punktów, dlatego zamierzał wywieść z Birmingham komplet punktów.
Piłkarze z Old Trafford jak najszybciej chcieli wyjść na prowadzenie. W 16. minucie Dimitar Berbatov znalazł się w sytuacji sam na sam z Bradem Friedelem, jednak Bułgar strzelił jedynie w boczną siatkę. Sytuacja na boisku coraz bardziej się wyrównywała i do głosu coraz częściej zaczynali dochodzić gospodarze. Najpierw formę Van der Sara chciał zbadać groźnym strzałem Ashley Young, a kilkanaście minut później swoich sił spróbował Stewart Downing. Strzał swojego rodaka wybił Rio Ferdinand. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Od pierwszych minut drugiej połowy coraz odważniej zaczęli grać gospodarze. W 54. minucie przed fantastyczną okazją znalazł się Marc Albrighton, jednak jego strzał głową o centymetry minęła bramkę strzeżoną przez holenderskiego bramkarza. W 67. minucie groźną główką popisał się James Collins, ale „Czerwonym Diabłom” sprzyjało szczęście i piłka odbiła się tylko od poprzeczki.
Cztery minuty później Gabriel Agbonlahor wspaniale podał do Ashleya Younga, jednak ten został sfaulowany w polu karnym. Prowadzący spotkanie Mike Dean nie miał wątpliwości i wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał sam poszkodowany, który kompletnie zmylił interweniującego Van der Sara.
240 sekund później było już 2:0 dla „Villans”. Składną akcję poprowadził strzelec pierwszego gola, który podał do Dowinga, ten dośrodkował w pole karne wprost do Marca Albrightona, który sprawił, że holenderski bramkarz „Czerwonych Diabłów” musiał po raz drugi wyjmować piłkę z siatki. Po utracie dwóch bramek wreszcie zaczęli grać goście, którzy obudzili się i przypomnieli sobie, że mają mecz do wygrania. W 79. minucie bliski pokonania Friedela był Rio Ferdinand, jednak jego strzał z linii bramkowej wybił Albrihton.
Dwie minuty później Frederico Macheda swoim pięknym strzałem nie do obrony przywrócił nadzieje kibicom przyjezdnych. Na odpowiedź podopiecznych Gerarda Houlliera nie trzeba było długo czekać, jednak strzał Downinga był niecelny.
Cztery minuty, po zdobyciu bramki kontaktowej, gola na 2:2 zdobył Nemanja Vidić. Piłkę meczową miał rezerwowy zawodnik United, Gabriel Obertan, jednak nie potrafił pokonać w pojedynku sam na sam doświadczonego Brada Fridela.
Mimo doliczonych pięciu minut, czyli tzw. fergie’s time nie udało się wywieść Manchesterowi United cennych trzech punktów. To już szóstym wyjazdowy remis piłkarzy z Old Trafford w tym sezonie. Jeśli Chelsea pokona w niedzielę Sunderland powiększe swoją przewagę do sześciu oczek.










