Schalke Gelsenkirchen wygrało z FSV Mainz 4:2 w przedostatnim meczu 3. kolejki Bundesligi. Do przerwy gospodarze prowadzili 2:0, a podopieczni Rangnicka spisywali się fatalnie. Po przerwie jednak sytuacja całkowicie się odmieniła i Schalke zaaplikowało Mainz aż cztery gole.
FSV Mainz przystępowało do pojedynku z Schalke po dwóch zwycięstwach z Bayerem Leverkusen oraz SC Freiburg. Podopieczni Thomasa Tuchela w obu spotkaniach imponowali wysokim pressingiem i dobrą grą ofensywną. Z kolei drużyna, prowadzona przez Rangnicka najpierw wysoko przegrała 0:3 ze Stuttgartem, by później rozbić przeciętne FC Köln aż 5:1, co wszyscy odebrali jako powrót na właściwe tory. Jednak kolejny mecz Schalke w ramach europejskich pucharów z HJK Helsinki i przegrana 0:2 pokazały prawdziwe oblicze zespołu.
Oprócz lepszych wyników w ostatnich meczach Mainz miało w tym spotkaniu jeszcze jeden atut w postaci własnego stadionu. W Moguncji Polański i spółka spisywali się bardzo dobrze i nie inaczej było w pojedynku z Schalke. Gospodarze narzucili szybkie tempo, stosowali wysoki pressing i to oni prowadzili grę. Już w 7. minucie po celnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Stiebera do siatki rywala trafił Ivanschitz. Austriak był zupełnie niepilnowany i nie miał żadnych problemów z pokonaniem Ralfa Fährmanna. Po zdobyciu gola Mainz wcale nie zwolniło tempa. Podopieczni Tuchela świetnie podwajali krycie i odbierali piłkę przeciwnikom już na ich połowie. Później były szybkie 2,3 podania i pojawiała się sytuacja bramkowa. Nie było w tym wielkiej filozofii. Była to bardzo prosta, ale jakże skuteczna gra. Bowiem jeszcze przed kwadransem na tablicy wyników widniało 2:0. W 12. minucie błąd popełnił golkiper Schalke, który odbił strzał z dystansu przed siebie. Do bezpańskiej piłki dopadł Soto i umieścił ją w siatce. W kolejnych fragmentach gospodarze oddali nieco pola rywalom, ale wciąż kontrolowali przebieg wydarzeń. Po prostu grali bardziej z kontry. Kilka razy z dobrej strony pokazali się Ivanschitz oraz Allagui, ale więcej goli przed przerwą nie padło.
Po zmianie stron na boisku zaszły pewne poważne zmiany. Rangnick wpuścił na plac gry Draxlera i Farfana, co mocno zmieniło oblicze gry. Już po kilku minutach szansę miał Raul, później do sytuacji strzeleckich doszli także Fuchs i Draxler. Role na murawie zupełnie się odmieniły. Schalke przejęło inicjatywę, a Mainz zaczęło przypominać swojego rywala sprzed przerwy. Skutki tej odmiennej postawy obu zespołów pojawiły się bardzo szybko. Już w 57. minucie po bardzo ładnej akcji Raula do siatki z najbliższej odległości trafił Huntelaar. Bramka kontaktowa tylko wzmogła ofensywną grę gości i już po chwili mieliśmy remis. W 64. minucie po kapitalnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Farafana świetnie w polu karnym znalazł się Höwedes, który ładną główką doprowadził do wyrównania. Mainz szybko chciało odpowiedzieć, ale strzał Allaguiego w efektowny sposób obronił Fährmann.
Remis na tablicy wyników sprawił, że rywalizacja na boisku także się wyrównała. Na kwadrans przed końcem swoim talentem błysnął Polański. Reprezentant Polski uderzył sprzed „szesnastki” w słupek, a skuteczną dobitką popisał się Choupo Moting. Jednak napastnik był na spalonym i gol nie został uznany. Po chwili groźnie z ostrego kąta strzelał Ivanschitz, ale nieznacznie się pomylił. Tymczasem po drugiej stronie swojego kolejnego gola w tym meczu szukał Huntelaar, lecz główka Holendra okazała się niecelna. Odmienione po przerwie Schalke nie składało jednak broni i w 82. minucie wyszło na prowadzenie. Po kolejnym dobrze bitym rzucie rożnym w „szesnastce” Mainz doszło do sporego zamieszania, w którym świetnie odnalazł się Matip. Pomocnik z najbliższej odległości wepchnął futbolówkę głową do bramki.









