O reprezentacji, orzełku, T-Mobile Ekstraklasie i pierwszej lidze. O tym wszystkim udało nam się porozmawiać z Mateuszem Święcickim, redaktorem stacji Orange Sport i byłym redaktorem radia iGol FM.
Domyślam się, że oglądałeś mecz reprezentacji z Włochami. Jak ocenisz grę podopiecznych Smudy w tym spotkaniu?
Jeżdżę za kadrą od początku pracy Franciszka Smudy. Teraz funkcjonuję w tej reprezentacji w nieco innej roli, niedługo widzowie Orange Sport będą mogli się o tym przekonać, bo od zgrupowania w Korei Południowej towarzyszymy kadrowiczom na każdym kroku. Co do meczu – byłem rozczarowany, ale miałem świadomość, z kim gramy. Kilka godzin przed kickoffem rozmawiałem długo ze Zbigniewem Bońkiem i on słusznie zauważył, że reprezentacja Włoch ma znakomitą pomoc z De Rossim, Aquilanim, Nocerino, Montolivo i Marchisio. Ten ostatni to jeden z moich ulubionych piłkarzy. Dość wnikliwie interesuję się calcio i wiedziałem, że będzie trudno. Tak naprawdę Włosi, którzy przygotowywali się do meczu do ostatnich godzin na własnych boiskach we Florencji, są w znakomitej formie. Widziałem w RAI gierkę na ich treningu, transmitowaną na żywo, i pomyślałem sobie wtedy, że jak wygramy, to będę zachwycony. Mamy dużo do poprawy, zwłaszcza jeśli chcemy coś na Euro zwojować. Brakowało mi pasji w grze po odbiorze piłki, błyskotliwości na skrzydłach i zaangażowania, zwłaszcza w drugiej połowie.

Włosi są zachwyceni zwycięstwem nad Polską. Prasa w Italii rozpływa się nad grą swoich piłkarzy i ma ku temu powody. Na boisku było widać różnicę klas, jaka dzieli oba zespoły. Podobnie było w meczu z Francją. Nie ma co ukrywać, że dzieli nas od czołowych europejskich zespołów przepaść. Zdążymy choć trochę zmniejszyć ten dystans?
Nie mam pojęcia. Powiem szczerze, że liczę na farta Smudy, na jego trenerskie szczęście, umiejętność wykorzystania wszystkiego, co potrafi, w decydujących, krytycznych momentach. Na pewno wiele można poprawić w aspekcie przygotowania fizycznego, a Remigiusz Rzepka i Adam Rochstein to absolutni profesjonaliści. Europejska czołówka. Miałem okazję długo dyskutować ostatnio z trenerem Cracovii, Dariuszem Pasieką, i on mówi do mnie: – Słuchaj, Franek zrobił świetny ruch z tymi chłopakami od przygotowania motorycznego. To będzie procentować. Zauważ, jak kadra wygląda fizycznie w drugich meczach podczas zgrupowań. Muszę Darkowi przyznać, że zauważył fajną rzecz. Sam będę przyglądał się uważnie naszym piłkarzom w Poznaniu przy okazji meczu z Węgrami. Co do Włochów – jak Prandelli zaczynał przygodę z kadrą, to media po katastrofalnym mundialu nazywały jego reprezentację Serie B. Tymczasem facet postawił drużynę na nogi, wprowadził kilkunastu młodych piłkarzy, potrafił odbudować wartość reprezentacji i jej pozytywny wizerunek. Niesamowite jest to, jak przyjeżdżają ubrani włoscy piłkarze na mecze, pełna unifikacja, klasa, eksponowanie jedności. Rzecznik prasowa „Squadra Azzurra” powiedziała mi, że Prandelli jest absolutnym detalistą, zwraca uwagę na najmniejsze szczegóły i pracuje nad kadrą wielowymiarowo. Dlatego piłkarze chętnie na nią jeżdżą. To samo jest teraz we Francji.










