Southampton z Arturem Borucem między słupkami przegrał u siebie z Tottenhamem 1:2. Mecz miał dwie diametralnie inne połowy. Bale strzelił gola zespołowi, w którym zaczynał.

Pierwsza połowa to skuteczne ataki Tottenhamu i dwie strzelone bramki. Southampton w pierwszej części gry nie istniał. Zawodnicy tej ekipy nie oddali ani jednego strzału (przy ośmiu uderzeniach popularnych „Kogutów”). W 15. minucie po dośrodkowaniu Huddlestone’a Gareth Bale wyprzedził obrońcę i głową skierował piłkę do siatki. Boruc był bezradny. Kolejnego gola strzelił Clint Dempsey, wykorzystując złe wybicie obrońcy gospodarzy z linii bramkowej. W drugiej połowie zobaczyliśmy zupełnie inne drużyny. „Święci” atakowali, a Tottenham czekał na końcowy gwizdek. Jedyną okazją wykorzystaną przez gospodarzy był rzut rożny, po którym piłkę w bramce umieścił Jay Rodriguez. Wynik spotkania już się nie zmienił.
Tottenham zainkasował trzy punkty i tym samym przesunął się w tabeli na czwarte miejsce. W pierwszej połowie zwycięzcy tego spotkania nie prezentowali wielkiej piłki. Z kolei Southampton z taką grą jak w pierwszej odsłonie meczu nie ma czego szukać w Premier League. Ekipa Artura Boruca zajmuje przedostatnią, 19. lokatę w klasyfikacji.











