Everton walczy o puchary, Manchester United w końcu budzi się ze snu, City przypuszcza szturm na Arsenal, a w końcu londyńskie derby o fotel lidera. Kolejna kolejka Premier League z pewnością dostarczy kibicom wielu emocji.
Sobota, 21 grudnia, 13:45
Liverpool – Cardiff City
Liverpool będzie chciał pokazać, że strzelanie co najmniej czterech bramek w ostatnich trzech meczach nie jest przypadkiem. Cardiff, jeśli chce zdobyć jakiekolwiek punkty przeciwko drugiemu w tabeli zespołowi, zdecydowanie musi zatrzymać Luisa Suareza, który w ostatnich sześciu ligowych spotkaniach strzelił aż 11 bramek. Pokonanie „The Reds” wydaje się jednak niemożliwe zważywszy na fakt, że ekipa „Drozdów” była w stanie zdobyć pełną pulę punktów w tylko jednym z ostatnich sześciu meczów, w ostatniej kolejce przeciwko słabo spisującemu się w tym sezonie West Bromich Albion. W przypadku porażki Arsenalu w poniedziałkowych derbach Londynu Liverpool może przesunąć się na pozycję lidera Premier League. Mimo że będzie to pierwsze spotkanie pomiędzy tymi drużynami, szanse na sprawienie niespodzianki przez walijski zespół są wysoce nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę świetną formę „The Reds”, a w szczególności ich urugwajskiego snajpera.
Sobota, 21 grudnia, 16:00
Crystal Palace – Newcastle United

Crystal Palace zdecydowanie nie może mieć sobie nic do zarzucenia po meczu z Chelsea. Piłkarze Jose Mourinho musieli się bardzo napocić, by wydrzeć trzy punkty w spotkaniu przeciwko „Orłom”, toteż zespół z Selhurst Park będzie chciał pokazać, że dwa zwycięstwa i remis w ostatnich trzech meczach na własnym terenie nie są dziełem przypadku, a Marouane Chamakh, strzelając bramki w trzech ostatnich spotkaniach Premier League, udowodnił, że jego gra na wysokim poziomie nie skończyła się po transferze z Arsenalu i ma jeszcze wiele do zaoferowania. Stając naprzeciw głodnego zwycięstwa Newcastle, może się jednak okazać, że będzie to za mało. Wskazuje na to nie tylko dobra forma podopiecznych Alana Pardew w tym sezonie, ale również historia spotkań pomiędzy tymi zespołami. „The Magpies” w sześciu pojedynkach zwyciężyli aż czterokrotnie, a raz zremisowali. Fakt, że ostatnia potyczka miała miejsce prawie dziesięć lat temu, gdy jeszcze słynny Patrick Kluivert grał na St. James’ Park, wcale nie zmienia spojrzenia na to, kto w tym meczu jest zdecydowanym faworytem.
Sobota, 21 grudnia, 16:00
Fullham – Manchester City
Zdobywając tylko 13 punktów w 16 kolejkach najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii, Fullham pokazało, że jest solidnym kandydatem do zasilenia szeregów Footbal League Championship. Stawiając murowanego faworyta do spadku naprzeciw rozpędzonego Manchesteru City, który w ostatniej kolejce zmiażdżył lidera Premier League, Arsenal, wynik może być tylko jeden. To, że najlepszy snajper „The Citizens” jest wykluczony z gry na co najmniej kilka tygodni po spotkaniu z „Kanonierami”, nie powinno powodować niepokoju w sztabie szkoleniowym zespołu. Biorąc pod uwagę, że Fernandinho, z którym klub wiąże ogromne nadzieje, w końcu się odblokował, strzelając dwie z bramek przeciwko Arsenalowi (a zastąpić argentyńskiego wirtuoza piłki mogą bez najmniejszych kłopotów Edin Dzeko czy Alvaro Negredo), można się spodziewać, że „The Citizens” urządzą sobie festiwal strzelecki, wbijając gwóźdź do przysłowiowej trumny zespołu z Craven Cottage.











