Terminarz holenderskiej Eredivisie ułożył się tak, że kibice i piłkarze mogą w miarę spokojnie spędzić święta. W 28. kolejce nie odbędzie się żaden mecz pomiędzy zespołami z pierwszej siódemki. Nie oznacza to jednak, że zabraknie emocji.
Utrzymać szanse na europejskie puchary
Piłkarski weekend w Holandii rozpocznie się od meczu Twente Enschede z NAC Breda. Mogłoby się wydawać, że zajmując 11. pozycję na siedem kolejek przed końcem ligi, goście utrzymanie mają niemal zapewnione. Nic bardziej mylnego, bo podopieczni Nebojsa Gudejla nad strefą barażową mają zaledwie sześć punktów przewagi. W związku z tym, aby nie denerwować się pod koniec sezonu, piłkarze Bredy powinni zdobywać punkty w najbliższych meczach. Jednak ich forma to istna sinusoida. Potrafią przegrać trzy mecze, by kolejne trzy wygrać, następne trzy znowu przegrać, a potem trzy razy zanotować remis. Ich ostatnie pojedynki to kolejno: porażka, remis, wygrana, porażka, remis, wygrana. W jutrzejszym meczu wypadałaby więc porażka, chyba że „Perła Południa” wróci do prawa serii. Natomiast Twente, jeśli chce zachować nadzieje na bezpośredni awans do europejskich pucharów, musi gonić Vitesse, do czego oczywiście potrzebne są punkty. Obecnie strata do czwartego miejsca, dającego grę w Lidze Europy, wynosi siedem oczek. Sezon zbliża się do końca i niedługo taka różnica może okazać się niemożliwa do zniwelowania. Piłkarze Joopa Munstermana muszą więc wygrywać. Tym bardziej, że w ostatnich sześciu meczach zdobyli zaledwie pięć punktów.
Bój o utrzymanie w lidze

Ton Lokhoff z całą pewnością może stwierdzić, że dla jego piłkarzy każdy kolejny mecz będzie jak finał. VVV-Venlo rozpaczliwie potrzebuje punktów. Kiedy w lutym udało się zdobyć siedem oczek wydawało się, że utrzymanie jest bardzo możliwe. Ostatnie trzy mecze podopieczni Lokhoffa zakończyli jednak bez zdobyczy punktowej i okupują przedostatnie miejsce w tabeli, ale ze stratą tylko czterech punktów do ostatniego bezpiecznego miejsca. Na przeciwko piłkarzy walczących o życie staną zawodnicy, którzy właściwie nie mają już żadnych celów. Do strefy gwarantującej europejskie puchary FC Utrecht traci dziewięć punktów i taką samą przewagę ma nad kolejnym, siódmym zespołem. W związku z tym na pełnym luzie może przystąpić do spotkania, bo niemal na pewno w kolejnym sezonie zagra w barażach do Ligi Europy. Niektórzy piłkarze będą jednak musieli udowodnić Janowi Woutersowi, że będą przydatni w tych wojażach. A spotkanie z przedostatnim zespołem ligi jest do tego najlepszą okazją.
Świąteczny hit
Najlepiej zapowiadającym się spotkaniem zarówno w sobotę, jak i w całej kolejce jest pojedynek SC Heerenveen z Feyenoordem Rotterdam. Oprócz poczynań na boisku uwaga kibiców będzie zwrócona na ławki trenerskie, gdzie na przeciw siebie zasiądą legendy holenderskiej piłki, Marco van Basten i Ronald Koeman. Obie ekipy mają za sobą świetną passę czterech wygranych z rzędu. Jednak ich cele na końcówkę są zupełnie inne. Feyenoord walczy o mistrzostwo, a Heerenveen tylko o europejskie puchary. Nie jest to jednak powód, dla którego należałoby spisywać na straty ekipę gospodarzy.












