W ostatnim czasie kibice Swansea City mają powody do dumy. Tydzień temu ich ulubieńcy twardo walczyli z Manchesterem City, a dzisiaj zremisowali u siebie 1:1 z dotychczasowym liderem tabeli, Chelsea. Bramki zdobywali Victor Moses i Pablo Hernandez.
Chelsea po dwóch meczach z Manchesterem United przyjechała na Liberty Stadium, aby odzyskać utracony kilkadziesiąt minut wcześniej fotel lidera. „Czerwone Diabły” tydzień temu wygrały na Stamford Bridge, a dziś ograły u siebie Arsenal, dzięki czemu wskoczyły na pierwsze miejsce w tabeli.

Wywalczenie punktów w Walii nie jest z całą pewnością zadaniem łatwym. „Łabędzie” pod wodzą Michaela Laudrupa kontynuują filozofię gry zapoczątkowaną jeszcze przez Brendana Rodgersa. O ich klasie przekonał się w ostatniej kolejce Manchester City, który na Etihad Stadium z trudem wygrał 1:0 po niesamowitym uderzeniu Carlosa Teveza.
W tamtym spotkaniu kontuzji doznał golkiper Swansea, Michael Vorm. Przeciwko Chelsea między słupkami stanął zatem rezerwowy bramkarz, Gerhard Tremmel. Nieco eksperymentalny skład wystawił do boju również Roberto Di Matteo – na środku obrony został ustawiony Branislav Ivanović, jego miejsce na prawej stronie defensywy zajął Cesar Azpilicueta. W środku pola zamiast Ramiresa wybiegł na murawę Oriol Romeu, a na miejscu Maty pojawił się Victor Moses.
Mecz od pierwszych minut stał na bardzo wysokim poziomie – obydwa zespoły, zgodnie z oczekiwaniami, głównie atakowały. W pierwszym kwadransie niewielką przewagę miała Chelsea, ale nie potrafiła tego skutecznie udokumentować. Z minuty na minutę pewniej czuli się za to zawodnicy gospodarzy, którzy bez kompleksów straszyli linię defensywną rywala. Londyńczycy czuli spory respekt przed ekipą Swansea, bali się zostawić im więcej miejsca.
Z czasem mecz zamienił się w typowe piłkarskie szachy. Obydwa zespoły wymieniały setki podań, ale nic z tego nie wynikało. Taki obrót sprawy nie podobał się Gary’emu Cahillowi, który opuścił swoje miejsce na środku obrony i biegał po skrzydle albo nawet zamieniał się w środkowego napastnika. Nawet zaangażowanie Anglika nie pomogło jednak w zdobyciu bramki i do przerwy na tablicy widniał wynik 0:0.
W przerwie Roberto Di Matteo zdecydował się zareagować na wydarzenia boiskowe. Na drugą połowę nie wybiegł Oriol Romeu, a jego miejsce zajął Ramires. Jakiś czas później mogliśmy oglądać pierwszą bramkę dla londyńczyków. Była ona jednak efektem dwóch stałych fragmentów gry, w których udział Brazylijczyka był jedynie symboliczny. Najpierw po rzucie wolnym ze sporej odległości wykonywanym przez Edena Hazarda piłkę na rzut rożny wybił Tremmel. Ta, dośrodkowana z narożnika boiska, trafiła na głowę Gary’ego Cahilla, a następnie dosyć przypadkowo otarła się jeszcze o Victora Mosesa i od słupka wpadła do bramki.











