Sport to biznes. Nie da się ukryć, że organizacja wydarzeń piłkarskich wiąże się z ogromnymi kosztami, które trzeba zbilansować poprzez odpowiedni przychód. Spółka Ekstraklasa SA planuje wprowadzić w życie projekt, według którego mecze o Superpuchar Polski odbywałyby się… za granicą.

Podobne rozwiązanie wprowadzone zostało już 20 lat temu we Włoszech. W 1993 roku na stadionie Roberta Kennedy’ego w Waszyngtonie rozegrano spotkanie Milan – Torino. Od 2009 roku taki model funkcjonuje we Francji. Tegoroczny mecz o Superpuchar znad Sekwany odbył się w Gabonie. Francuska piłka cieszy się w Afryce ogromną popularnością, więc wybór nie był przypadkowy. W przypadku naszego kraju o miejscu rozegrania spotkania miałaby decydować nie tylko ilość naszych rodaków w danym państwie, ale również… przepisy.
Potwierdzam, że wciąż prowadzimy rozmowy w sprawie rozegrania Superpucharu za granicą, oczywiście tam, gdzie mieszka sporo ludzi polskiego pochodzenia. Decyzji jeszcze nie ma, ale to jasne, że na taki mecz nie pojedziemy na przykład do Chin, bo w przypadku polskich drużyn nie miałoby to sensu. Dobrze wiemy, jakie w naszym kraju obowiązują przepisy. A mecz o Superpuchar musi być komercyjnym wydarzeniem, na którym można zarobić – powiedział Bogusław Biszof prezes Ekstraklasy SA. Chodzi tu oczywiście o niesławną ustawę hazardową, która zabrania podpisywania umów z zagranicznymi bukmacherami oferującymi swoje usługi online. Podobny wytrych zastosowano już dwa lata temu, podczas rozgrywanego w Niemczech spotkania Polska – Białoruś. Jako, że oficjalnym organizatorem spotkania była federacja naszych sąsiadów z wschodu, reklamy bez konsekwencji mogły pojawić się na bandach wokół boiska. Czy rozegranie meczu o Superpuchar Polski za granicą to dobry pomysł?











