Na Stade Luis II w Monako odbył się mecz o Superpuchar Europy. Naprzeciw siebie stanęły drużyny FC Barcelona i FC Porto, zwycięzcy odpowiednio Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Po emocjonującym spotkaniu wygrała drużyna „Dumy Katalonii”
Dotychczas Superpuchar trzykrotnie wygrała Barcelona, a raz ta sztuka udała się graczom z Porto. Przed meczem eksperci i przede wszystkim kibice zastanawiali się, jak poradzi sobie Porto bez Radamela Falcao? Czy zagra Cesc Fabregas i Alexis Sanchez? Niespełna 19 tysięcy widzów miała przyjemność się tego dziś dowiedzieć.

Wielkie święto piłkarskie rozpoczęli zawodnicy Barcelony, którzy od pierwszego gwizdka spotkania grali w swoim stylu, długo utrzymując się przy piłce. Już na początku meczu rzut wolny wykonywali podopieczni Vitora Pareiry, ale wysoko nad poprzeczką piłkę przeniósł Hulk. Drużyna „Smoków” nie poprzestała na tym i już dwie minuty później fenomenalny strzał Joao Moutinho końcami palców wybronił Victor Valdes. Po dziesięciu minutach gry pięknym lobem popisał się Pedro, po którym Helton nie miałby szans, gdyby… Pedro lepiej przymierzył. W odpowiedzi po raz kolejny strzelał z ostrego kąta Hulk, ale pomylił się nieznacznie.
Emocji ciąg dalszy. Po indywidualnej akcji Hulk został sfaulowany na 25. metrze, ale po raz kolejny strzał ze stałego fragmentu gry – niecelny. W kolejnych minutach spotkania atakowały na zmianę obie drużyny, ale wszystkie akcje kończyły się jeszcze przed polem karnym przeciwnika. Mecz się zaostrzył, gołym okiem było widać, że podopieczni Guardioli nie są przyzwyczajeni do tak wysokiego i agresywnego pressingu rywala. Efektem tego był błąd Valdesa, który wyszedł do piłki po dośrodkowaniu Guarina, ale minął się z futbolówką, na szczęście dla „Barcy” bez konsekwencji.
W 29. minucie oglądaliśmy kunszt Messiego. Po indywidualnej akcji zagrał do Davida Villi, ale za mocno. Chwilę później faul Cristiana Rodrigeza na Danim Alvesie, ale piłka posłana z rzutu wolnego nie zagroziła bramce Heltona. Na dziesięć minut przed końcem spotkania na bramkę Heltona strzelał Xavi, który dostał fenomenalne podanie od Adriano. Helton po raz kolejny stanął na wysokości zadania i przeniósł piłkę nad poprzeczką.
W 39. minucie bramkę strzelił Messi! Po fatalnym błędzie Guarina, który nieudolnie próbował dryblować, co mu się nie udało. Próbując ratować sytuację, Guarin zagrał do… Messiego, który „kiwnął” Heltona i umieścił piłkę w siatce. Pod koniec pierwszej części gry atakowało Porto, ale Barcelona nie dopuściła do utraty bramki.
Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem ambitnej gry Porto, standardowej Barcelony oraz geniuszu Messiego. Z niecierpliwością kibice czekali na drugą odsłonę dzisiejszego spektaklu.













