Przez dwie dekady z krótkimi przerwami kibice Sunderlandu dopingowali swój ukochany zespół w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Sięgając głębiej w historię, widzimy drużynę, która sześć razy wygrywała Premier League. Niestety nic, co dobre, nie trwa wiecznie i klub w krótkim odstępie czasu zaliczył dwa spadki – z Premier League do League One. W tym sezonie kibice mają więcej powodów do radości. Po 35 kolejkach zespół zajmuje trzecie miejsce w tabeli z realnymi szansami na awans do Championship. Niecały rok temu na stadionie Stadium of Light miejscowy klub pokonał zespół Wolverhampton wynikiem 3:0. Każda z tych drużyn kończyła jednak mecz w zupełnie innych nastrojach. Goście pomimo porażki świętowali awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, natomiast klub prowadzony przez tymczasowego trenera Robbiego Stockdale’a opłakiwał spadek do niższej League One. Dwanaście miesięcy później Sunderland cały czas liczy się w walce o powrót na zaplecze Premier League, a kibice powoli mogą patrzeć z optymizmem na przyszłość klubu. Wszystko zaczęło się od zmian na „górze”, czyli pojawienia się nowego właściciela.
Zmiany, zmiany, zmiany
Ellis Short, poprzedni właściciel, nie należał do najlepszych w swoich fachu. Tak sytuację klubu w Championship oraz główne przyczyny spadku do League One opisuje Michał, który prowadzi na Facebooku fanpage Sunderland AFC Polska:
Przyczyna spadku do League One jest taka sama jak z Premier League. Właściciel klubu Ellis Short, jak i dobór menedżera. Po spadku z Premier League klub był zadłużony. Amerykański biznesmen nie chciał inwestować w odbudowę zespołu. Zatrudnił Simona Graysona, któremu dał same grosze na transfery. Pieniądze oczywiście pochodziły jedynie ze sprzedanych piłkarzy. Nie da się podnieść drużyny kompletnie rozbitej mentalnie i kadrowo zawodnikami, którzy zostali do naszego klubu wypożyczeni.
Po nieudanym okresie Simon Grayson został zwolniony, a jego miejsce zajął Chris Coleman, który zasłynął niespodziewanym awansem z reprezentacją Walii do półfinału mistrzostw Europy we Francji. Tak opisuje okres jego pracy prowadzący fanpage Sunderlandu:
To był nasz gwóźdź do trumny. Przyszedł menedżer o słabym doświadczeniu w budowaniu klubowej drużyny od podstaw. Wszyscy się nim od początku zachwycali, bo przecież zrobił dobry wynik z reprezentacją Walii na Euro, ale prowadzenie klubu a reprezentacji to są dwie zupełnie inne rzeczy. Można też powiedzieć, że był kolejną ofiarą właściciela tego klubu. Przyszedł w bardzo trudnym momencie, może bardziej trudnym od Graysona, no i po prostu się nie udało. Również nie otrzymał żadnego wsparcia od właściciela.
Po spadku do niższej ligi klub z rąk Shorta wykupiło międzynarodowe konsorcjum, na którego czele stoi Stewart Donald. Zobowiązał się on do spłaty wszystkich zadłużeń, które pozostały po poprzednim właścicielu. Warto również dodać, że nie posiada on 100 % akcji klubu – akcje posiadają też inne podmioty. Sunderlandem zainteresowani są także inwestorzy z Chin oraz USA, ale na razie nie zanosi się na ponowną sprzedaż klubu.











