Po raz piąty na boisku w meczu Ekstraklasy od pierwszej minuty zameldował się Hesdey Suart. Holenderski defensor „Pasów” bardzo dobrze współpracował z Ntibazonkizą zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Po meczu specjalnie dla iGola podzielił się opinią na temat meczu, sytuacji Cracovii i życia w Polsce.

Co sądzisz o spotkaniu? Chyba jesteś bardzo szczęśliwy.
Oczywiście – odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo. Nie możemy już sobie pozwolić na porażki, ponieważ chcemy się utrzymać w Ekstraklasie, stąd ta dzisiejsza wygrana jest dla nas cenna.
Czy obawiałeś się Lecha przed spotkaniem? Jak wyobrażałeś sobie to spotkanie?
Każdy mecz nie jest łatwy, a każdy dzień jest dla nas jak finał. Wszyscy razem chcemy wygrywać każde spotkanie, dajemy z siebie 100 procent na boisku. Dziś widać tego efekty po wyniku, bo wygraliśmy.
Czyli nie wziąłbyś remisu w ciemno?
Tak jak mówiłem – gramy zawsze o zwycięstwo, nie o remis.
Tak, ale Lech to jedna z najsilniejszych drużyn w polskiej lidze…
Niemniej my mamy dobrych zawodników, stąd nie oglądamy się na inne zespoły: Lecha, Legię, Wisłę itd. Jesteśmy jedną drużyną, za tydzień gramy z Koroną, nie boimy się żadnego zespołu.
Co było kluczem do sukcesu Cracovii?
Gra „na zero” z tyłu i zdobycie jednej bramki. Trzy punkty – to było dziś najważniejsze i udało się nam.
W końcówce spotkania na chwilę opuściłeś plac gry. Czy to coś poważnego?
Nie, to nic poważnego, ale kiedy to się stało, czułem, jakbym tracił nogę. Jednak jest już w porządku. Myślę, że za tydzień też będę mógł grać.
Czy liczysz na kolejne szanse gry od Jurija Szatałowa na grę od pierwszej minuty?
Nie, to nie zależy od trenera. To kwestia mojej postawy – muszę dawać z siebie 100 procent na treningach i meczach
Jak ocenisz zmiany w klubie i wszystkie ruchy transferowe? Czy ta dzisiejsza Cracovia jest lepszym zespołem niż ta w rundzie jesiennej?












