Na inaugurację 8. kolejki Bundesligi VfB Stuttgart wygrał 2:0 z 1. FC Kaiserslautern. Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis. Natomiast w drugiej połowie na listę strzelców wpisali się Cacau oraz Boulahrouz i 3 punkty pojechały do Stuttgartu.
W Kaiserslautern spotkały się bardzo ambitne drużyny. Gospodarze po ostatniej porażce z Wolfsburgiem chcieli ponownie zainkasować komplet punktów przed własną publicznością. Tak jak to się udało dwa tygodnie wcześniej w meczu z Mainz. Z kolei Stuttgart od początku sezonu prezentuje w miarę równą, dobrą formę i z pewnością nie będzie musiał tym razem drżeć o ligowy byt. Faworytem konfrontacji byli podopieczni Bruno Labbadii, którzy, mimo że przed tygodniem ulegli ostatniemu w tabeli Hamburgerowi, są po prostu drużyną lepszą niżeli Kaiserslautern.
Spotkanie zaczęło się dość spokojnie, a pierwsza sytuacja pojawiła się około 5. minuty. Szansę na strzał miał Itay Shechter, ale zabrakło nieco spokoju i piłka poleciała obok. Kilka chwil później pierwsze zagrożenie pojawiło się także pod bramką Trappa. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego dobrą okazję miał Okazaki, ale nie potrafił jej wykorzystać.
Po kwadransie gry powoli zaczęła się rysować przewaga gospodarzy, którzy coraz śmielej poczynali sobie w obrębie pola karnego Ulreicha. Miał on sporo szczęścia, ponieważ rywale strzelali niecelnie bądź też bramkarza wyręczali obrońcy. Tymczasem w 26. minucie bliski szczęścia był Hajnal, który popisał się bardzo ładnym uderzeniem, zabrakło naprawdę niewiele.
W końcówce pierwszej połowy oba zespoły starały się strzelić coś do szatni. Kolejną sytuację dla Kaiserslautern zmarnował Shechter, a po stronie gości groźnie po rzucie rożnym główkował Boulahrouz, ale piłkę wybili obrońcy. Chwilę wcześniej, w 37. minucie, żółtą kartkę otrzymał Dick i było to jedyne zdarzenie, jakie odnotował sędzia. Do przerwy gole nie padły.
Tuż po wznowieniu gry ostro do przodu ruszył Stuttgart. Pierwsze ataki okazały się nieskuteczne, ale upór gości sprawił, że w 52. minucie futbolówka znalazła się w siatce. Świetną, prostopadłą piłkę na prawą stronę do Boulahrouza zagrał Hajnal. Z kolei Holender posłał ją wzdłuż bramki na piąty metr, gdzie nogę dostawił lis pola karnego, Cacau.
Gospodarze próbowali szybko wyrównać, ale albo łapali się na ofsajdy, albo ich strzały były blokowane przez rywali. Kilka sytuacji miał aktywny Tiffert, ale pomocnik strzelał niecelnie. Zresztą nie gorszy od niego był Shechter, który zmarnował dziś kilka dogodnych okazji. Tymczasem Stuttgart dobrze się bronił i czekał tylko na okazję do kontrataku. Takowa pojawiła się w 69. minucie. Harnik bardzo dobrze rozciągnął grę na prawe skrzydło do niepilnowanego Boulahrouza, a ten, mając sporo wolnego miejsca, zdecydował się na strzał. Piłka odbiła się jeszcze rykoszetem od jednego z zawodników i wpadła do siatki obok bezradnego Trappa.
Strata kolejnej bramki trochę zniechęciła Kaiserslautern, które pozwoliło gościom stworzyć kilka następnych groźnych sytuacji. Dopiero po chwili gospodarze się przebudzili. Najpierw zablokowany został Dick, a później brakiem precyzji popisał się Kirch. W końcowych minutach niespodziewanie to Stuttgart był bliższy zdobycia kolejnego gola. Chociaż ostatnia akcja meczu należała do gospodarzy. Sytuację miał Shechter i oczywiście jej nie wykorzystał. Ostatecznie Stuttgart wygrał 2:0 i zdobył cenne 3 punkty.








