Piłkarz londyńskiej Chelsea, Daniel Sturridge, jest zdania, że „The Blues” mogą pokonać Manchester United w niedzielnym spotkaniu. Oba kluby w tabeli ligowej dzieli aż 12 punktów, ale w bezpośrednim starciu nie ma to najmniejszego znaczenia.
Gra „The Blues” co prawda nie powala na kolana, ale statystyki mówią same za siebie – w 2012 roku podopieczni Andre Villasa-Boasa nie doznali ani jednej porażki. Przegrali zaledwie jedno z ostatnich 11 spotkań ligowych. Nieco mniej różowo robi się jednak, jeśli dodamy, że spora część z tych spotkań to podziały punktów. Sturridge uważa, że nadeszła właściwa pora, aby zacząć zamieniać remisy na zwycięstwa.

– Powinniśmy wygrywać wszystkie mecze z zespołami spoza pierwszej szóstki. Jeśli jednak po czterech zwycięstwach przydarzy się remis, to nic strasznego się nie stanie. Nie byliśmy ostatnio tak silni, jak byśmy tego chcieli. Przechodzimy obecnie fazę rozwoju, co sprawia, że wszystkie zespoły są od nas mocniejsze. Mamy jednak bardzo dobrą atmosferę w zespole. Wszyscy chcą pokazać, na co nas stać. Przeciwko Swansea zagraliśmy bardzo dobrze, stwarzaliśmy sobie wiele sytuacji. Niestety, nie udało nam się wygrać.
– Jesteśmy wielkim klubem, nikt nie powinien o tym zapominać. Mieliśmy kilka gorszych spotkań, nie wygrywamy tak często jak dawniej, ale nikt nie powinien kwestionować naszej pozycji. W niedzielę postaramy się pokazać, że możemy konkurować z każdym. Po części pokazaliśmy już to, pokonując Manchester City.
– Nie mogę strzelać w każdym meczu. Moja pozycja na boisku nie umożliwia mi tego. Mam nadzieję, że będę mógł kontynuować kolekcjonowanie bramek i asyst. Kocham strzelać gole, które pomagają mojemu zespołowi odnieść zwycięstwo. To właśnie staram się robić na boisku. Chcę zdobyć tyle bramek, ile tylko możliwe, aby pomóc drużynie wspiąć się w górę tabeli.











