Podczas 29. kolejki na sześciu stadionach Premier League padło aż 20 goli. Najgorzej wypadł Arsenal, który bezbramkowym remisem coraz bardziej oddalił się od tytułu mistrza Anglii.
Birmingham City – West Bromwich Albion 1:3
Sobota w Premiership zaczęła się porażki niedawnego triumfatora Pucharu Ligi – Birminghamu City. „Niebieskich” na ziemię sprowadzili piłkarze West Bromwich Albion, wygrywając na ich boisku 3:1. W pierwszej połowie niewiele się działo, więc lepiej o niej zapomnieć. Strzelanie zaczęło się zaraz po przerwie, a aż trzy gole padły w pierwszym kwadransie drugiej części gry. Pierwszą bramkę w 48. minucie zdobyli zawodnicy Aleksa McLeisha, a konkretnie Youssouf Mulumbu po podaniu Petera Odemwingie. Goście nie cieszyli się z prowadzenia zbyt długo, bo już kilkadziesiąt sekund później do wyrównania doprowadził Beausejour. Po dziesięciu minutach WBA znów wyszło na prowadzenie, za sprawą Jamesa Morrison, który huknął z 20 metrów na bramkę Bena Fostera, nie dając mu żadnych szans na obronę. W 72. minucie przyjezdni całkiem rozwiali nadzieje miejscowych kibiców na choćby remis, dobijając rywala trzecim golem. Strzelec drugiego gola dośrodkował w pole karne, piłka trafiła na głowę Paula Scharnera, który pewnym strzałem ustanowił wynik meczu. Dzięki zwycięstwu West Bromwich przeskoczył Birmingham w tabeli, ale oba kluby nadal znajdują się na krawędzi strefy spadkowej.
Arsenal Londyn – Sunderland 0:0

„Kanonierzy” widać wciąż nie zapomnieli o porażce w finale Pucharu Ligi. Styl, jaki prezentują, jeszcze nie przypomina pamiętnego meczu z Barceloną, a rewanż już tuż-tuż. W pierwszej połowie kibice zgromadzeni na Emirates Stadium mogli czuć się rozczarowani grą swoich ulubieńców. Arsenal co prawda stworzył parę sytuacji, jednak w każdej brakowało decydującego ciosu. Druga zaczęła się podobnie do pierwszej, ale w miarę upływu czasu tempo wzrastało i mecz coraz bardziej się rozkręcał. Zarówno jedna, jak i druga drużyna próbowała strzelić bramkę dającą prowadzenie. Bliżej byli zdecydowanie piłkarze Wengera, ale uniemożliwiał im to niesamowicie spisujący się w bramce młody golkiper gości, Simon Mignolet. W końcówce również Wojciech Szczęsny miał swoje pięć minut, rewelacyjnie broniąc świetny strzał Welbecka. Arsenal po raz kolejny traci punkty, co powoduje, że tytuł mistrzowski powoli mu się oddala.
West Ham United – Stoke City 3:0
Podopieczni Avrama Granta z meczu na mecz coraz lepiej sobie radzą. Widać widmo spadku działa na nich mobilizująco. Od początku spotkania ze Stoke City prezentowali się zdecydowanie lepiej od swoich gości. Pierwszą bramkę zdobyli w 21. minucie, kiedy to podanie Marka Noble’a wykorzystał Demba Ba. Nie minęło dziesięć minut, a „Młoty” prowadziły już 2:0 za sprawą Manuela Costy. Przez kolejne minuty gospodarze w pełni kontrolowali spotkanie, potwierdzając swoją przewagę golem w końcówce meczu, strzelonym przez Thomasa Hitzlspergera.












