W ostatnim sobotnim spotkaniu na Britannia Stadium padł sensacyjny wynik. Stoke City zremisowało 1:1 z liderem tabeli Premiership, Manchesterem United. To pierwszy zespół, który urwał w tym sezonie punkty „Czerwonym Diabłom”.
Obrona Stoke City na inaugurację sezonu skutecznie powstrzymała Chelsea z Fernando Torresem i Didierem Drogbą w składzie, wywalczając bezbramkowy remis. Tym razem podopieczni Tony’ego Pullisa mieli chrapkę urwać punkty aktualnemu liderowi i mistrzowi Anglii, Manchesterowi United. „Czerwone Diabły” od pierwszej kolejki nie straciły punktu.

Manchester United już od pierwszego gwizdka sędziego starał się zdominować rywala i narzucić mu swój styl gry. Sporo do udowodnienia sir Aleksowi Fergusonowi miał Dimitar Berbatow, który rozpoczął spotkanie od pierwszych minut i to on partnerował Hernandezowi w linii ataku, a nie Wayne Rooney. Anglik podziwiał zmagania kolegów z wysokości trybun. Już w 5. minucie spotkania doszło do kontrowersyjnej sytuacji. W polu karnym został zatrzymany Javier Hernandez, według gości sędzia powinien odgwizdać faul i wskazać na jedenasty metr, jednak tak się nie stało. Na domiar złego, w tym starciu ucierpiał mocno Meksykanin, który musiał zejść z boiska. W jego miejsce wybiegł Michael Owen. Kibice zgromadzeni na Britannia Stadium czekali na bramkę aż do 27. minuty. Indywidualną akcją popisał się Nani, który po ograniu obrońców nie dał szans na interwencję Begowiciowi. Gospodarze mogli się odgryźć „Czerwonym Diabłom”, jednak strzał Andy’ego Wilkinsona w fenomenalny sposób obronił David De Gea, chroniąc swój zespół przed stratą bramki.
Na początku drugiej połowy Stoke, niesione dopingiem swoich kibiców, nieco odważnie zaatakowało bramkę lidera tabeli. Na efekty nie trzeba było długo czekać, w 52. minucie „The Potters” doprowadzili bowiem do remisu. Po zagraniu piłki z rzutu rożnego najwyżej w polu karnym wyskoczył Peter Crouch, który strzałem głową pokonał Davida De Geę. Gospodarze nie zamierzali spuszczać z tonu i szukali okazji do podwyższenia wyniku. Świetną sytuację zmarnował strzelec bramki, były napastnik „Kogutów” fatalnie przestrzelił z kilku metrów. Jednak Manchester United słynie z gry do końca, więc szybko odzyskał inicjatywę, starając się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. „Czerwone Diabły” wiedziały, że „Citizens” wygrali swoje spotkanie, i zamierzały zrobić wszystko, by wywieźć z Britannia Stadium cenne trzy punkty. Jednak podobnie jak napastnicy Chelsea, snajperzy Manchesteru United mieli spore problemy ze sforsowaniem dobrze grającej pary stoperów Showcross – Woodgate. Mimo ich usilnych starań nie zdołali po raz drugi pokonać Begowicia.
Stoke City zatrzymało pędzącą lokomotywę zwaną Manchesterem United. „Czerwone Diabły” zrównały się punktami z Manchesterem City i dzięki lepszemu bilansowi bramek od rywala zza miedzy utrzymały pierwsze miejsce w tabeli. Podopieczni Tony’ego Pullisa pokazali, że United nie są nie do pokonania. „Czerwone Diabły” bez swoich największych armat w postaci Rooneya i Hernandeza zdają się niegroźne.










