W spotkaniu pomiędzy Evertonem a Stoke City niezwykle trudno było wskazać faworyta. Mecz, zgodnie z przewidywaniami, był bardzo wyrównany. Ostatecznie o zwycięstwie zadecydowała jedna bramka.
Spotkanie zaczęło się od ataków gospodarzy. Już w 3. minucie swoich sił próbował Tim Cahill, ale uderzył niecelnie. Odpowiedź gości była zabójcza – w 15. minucie udało im się wywalczyć rzut rożny. Kilka sekund później piłka była już w siatce po uderzeniu Roberta Hutha. Dwie minuty później Baines próbował zaskoczyć defensorów Stoke, ale jeden z obrońców przyjął ten strzał na siebie. Po 30 minutach gry mecz został na chwilę przerwany, gdyż kontuzji doznał bramkarz Stoke, Thomas Sorensen. Na szczęście po chwili wrócił na murawę i mógł kontynuować spotkanie. Końcówka pierwszej połowy zdecydowanie należała do gospodarzy, którzy kontrolowali przebieg gry, ale nie potrafili umieścić piłki w siatce. Najpierw strzał Johna Heitingi został zablokowany przez obrońców Stoke, a chwilę później Marouane Fellaini uderzył niecelnie głową.
Druga połowa rozpoczęła się od agresywnego wejścia Marca Wilsona. Piłkarz Stoke został za to ukarany żółtym kartonikiem. W 53. minucie goście dokonali pierwszej zmiany – boisko opuścił Jonathan Woodgate, a zastąpił go Andy Wilkinson. Po godzinie gry mogło być już 2:0 dla Stoke, ale próba strzału głową Petera Croucha zakończyła się niepowodzeniem. W 63. minucie szkoleniowiec Evertonu zdecydował się wzmocnić nieco siłę ofensywną swojego zespołu, wprowadzając do gry Jacka Rodwella. Kilka chwil później „The Toffees” mieli okazję do wyrównania z rzutu rożnego, ale strzał Tima Cahilla nie trafił w światło bramki. Z czasem gorzej wyglądała sytuacja bramkarza Stoke, Sorensena. Golkiper coraz częściej musiał korzystać z pomocy lekarskiej, aż w końcu, w 73. minucie, musiał ostatecznie opuścić plac gry. W jego miejsce pojawił się Asmir Begović. Zawodnicy Evertonu nie mieli najmniejszego zamiaru oszczędzać rezerwowego golkipera „The Potters”. W 80. minucie Baines był bliski wyrównania, ale dzięki interwencji defensorów piłka nie trafiła do siatki. W 82. minucie kolejną okazję zmarnował Marouane Fellaini. Goście nie zamierzali jednak poprzestać na biernym bronieniu się – w doliczonym czasie gry starali się wyprowadzić akcję ofensywną, ale skończyło się na spalonym. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego Everton miał jeszcze rzut rożny, ale nie zdołał zamienić go na gola wyrównującego. Mecz zakończył się więc skromnym zwycięstwem Stoke.










