W niezwykle emocjonującym meczu na Britannia Stadium Stoke zdemolowało Liverpool w stosunku 3:1. Widowisko było pełne emocji i z pewnością nie zawiodło miłośników Premier League.

Widzowie zgromadzeni na Britannia Stadium byli świadkami piorunującego początku, w pierwszym kwadransie meczu padły bowiem aż trzy bramki. Bardzo szybko sędzia główny podyktował rzut karny dla gości z czerwonej części Merseyside, a „jedenastkę” pewnie wykorzystał kapitan „The Reds”, Steven Gerrard. Radość przyjezdnych nie trwała jednak długo, bo stan pojedynku wyrównał, ku uciesze kibiców Stoke, zaledwie trzy minuty później Jonathan Walters.

W 12. minucie nastąpiła konsternacja w obozie Liverpoolu, po asyście Glenna Whelana Kenwyne Jones piękną główką dał bowiem gospodarzom prowadzenie. Takim rezultatem zakończyło się też pierwsze 45 minut spotkania. Na początku drugiej połowy Stoke dobiło Liverpool. Cztery minuty po zmianie stron po pięknej asyście strzelca drugiego gola Kenwyne’a Jonesa piłkę do siatki Pepe Reiny wpakował po raz drugi tego wieczoru Jonathan Walters. Liverpool próbował odrabiać straty, jednak rezultat nie uległ już zmianie aż do końcowego gwizdka i to Stoke mogło się cieszyć z trzech punktów. Mimo wszystko była to malutka niespodzianka na Britannia Stadium.











