Dla Lecha Poznań zbliżający się wielkimi krokami hit z Wisłą w Krakowie może się okazać najważniejszym meczem sezonu. Przegrana poznaniaków oddali ich od udziału w europejskich pucharach. Scenariusza takiego pod uwagę nie bierze Semir Stilić.
Wisła Kraków pewnie zmierza ku mistrzostwu Polski. Podopieczni Roberta Maaskanta po dwóch porażkach w przekonującym stylu wygrali w Gdańsku 3:0. Punkty tracą najgroźniejsi rywale krakowian i jeśli Wisła dzisiaj wygra, jej przewaga nad drugą w tabeli Jagiellonią wzrośnie do dziewięciu punktów, co w perspektywie czterech meczów do zakończenia sezonu wydaje się niemożliwe do zmarnowania. Szyki krakowianom planuje jednak popsuć Bośniak.
– Jestem przekonany, że Lecha stać na zwycięstwo z Wisłą. Musimy zagrać niesamowicie skoncentrowani i nie rozproszyć się aż do ostatniej sekundy. Do Krakowa pojechaliśmy po komplet punktów – powiedział Stilić, którego konflikt z Bakero był ostatnimi czasy popularnym tematem podejmowanym przez media.
Trudno jednak mówić o czymś innym, skoro w grze i postawie Lecha niełatwo znaleźć jakiekolwiek pozytywy. Poznaniacy już mają tylko iluzoryczne szanse na mistrzostwo, o czym mówił sam pomocnik zespołu ze stolicy Wielkopolski.
– To już jest chyba nierealne. Straciliśmy po drodze za dużo punktów, a trudno oczekiwać, żeby w ostatnich pięciu kolejkach Wisła straciła, powiedzmy, dziesięć „oczek”. Naszym priorytetem jest awans do europejskich pucharów.
Stilić zdecydowanie odniósł się także do pytania o to, czy w Poznaniu może w przyszłym roku zabraknąć europejskich pucharów.
– Nie ma w ogóle takiej opcji. Nie jestem w stanie sobie czegoś takiego wyobrazić. Odkąd jestem w Lechu, zawsze graliśmy w rozgrywkach UEFA i nie wyobrażam sobie, jakby Poznań bez nich wyglądał. Poza tym zmarnowałby się taki fajny stadion.










