Tak, tak, to jest właśnie ten dzień, na który czekaliśmy mniej więcej od zakończenia turnieju w RPA, czyli jakieś 1432 dni. Wieczorem oficjalnie rozpoczęły się 20. mistrzostwa świata w piłce nożnej. Już pierwszego dnia, Brazylia spotkała się z Chorwacją. Duet Neymar-Oscar przy znaczącej pomocy sędziego pokonał europejski zespół 3:1.
Początek spotkania nie zapowiadał tego, że Chorwacja przegra to spotkanie. Wręcz przeciwnie. To Europejczycy prowadzili grę i to oni strzelili pierwsi bramkę (choć na listę strzelców wpisany został Marcelo). Z minuty na minutę tracili jednak powietrze i w końcówce spotkania wyglądali jak zużyta dętka.
Dętkę postanowił przebić Neymar, który jeszcze przed gwizdkiem doprowadził do remisu. Potem do gry włączył się japoński arbiter. Najpierw z powietrza wykombinował rzut karny, a potem nie zwrócił uwagi na perfidne zachowanie zawodnika, który zapaśniczym chwytem próbował obalić rywala. Prawie mu się to udało, jednak rywale ruszyli z kontrą i nie udało mu się sprowadzić go do parteru. W doliczonym czasie gry, zwycięstwo przypieczętował Oscar.











