W cieniu krajowych zamieszek startuje najbogatsza i najlepsza liga świata. Czy któraś z drużyn wejdzie w wąski skład zespołów, które sięgnęły po trofeum Premier League? Jak dotąd zwyciężali tylko Manchester United, Arsenal, Chelsea oraz Blackburn Rovers. Czy począwszy od końcówki maja przyszłego roku do tego grona będzie się wliczać Manchester City? Czy ten sezon będzie lepszy w wykonaniu Liverpoolu? Czas na pierwszą kolejkę angielskiej ekstraklasy.
Sympatycy Premier League na ten weekend czekali od dłuższego czasu. W ostatnich dniach mieli jednak trochę powodów do obaw. Sytuacja w Anglii nie napawała optymizmem, zamieszki wywołane na Tottenhamie w Londynie rozprzestrzeniły się w zatrważającym tempie. Na ulicach zwiększono ilość patrolujących funkcjonariuszy, nawet do 16 tysięcy. Nic więc dziwnego, że rozegranie pierwszej kolejki stanęło pod znakiem zapytania, gdyż zabezpieczenie stadionów wymaga ludzi. Waga spotkania okazuje się nie grać roli, gdyż odwołano nawet prestiżowy mecz towarzyski Anglii z Holandią. Z pierwszej kolejki, na inny termin przesunięto jedynie spotkanie Tottenhamu z Evertonem. Dzielnica jest w pewnym stopniu zrujnowana, wiele do życzenia pozostawiał dostęp do stadionu, stąd taka decyzja ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo meczów.

Sezon zainauguruje zatem pięć sobotnich spotkań o godzinie 16. Wśród nich najwięcej uwagi może przyciągać pojedynek Liverpoolu z Sunderlandem. Obie ekipy mają za sobą ciekawy okres transferowy. „The Reds” wzmocnili się za około 50 milionów funtów. Przeciwko swojemu byłemu klubowi zagra więc Jordan Henderson. Pomocnik uchodzi za wielki talent i być może w przyszłym sezonie zasmakuje europejskiej piłki. Wielu jednak może się zastanawiać nad słusznością sprowadzenia Downinga za aż 20 milionów, kiedy jego były kolega z Aston Villi, Ashley Young, kosztował Manchester United około 16.
W tym sezonie atutem Liverpoolu będzie z pewnością świetny atak. Suarez ma za sobą udany turniej Copa America, Carroll okres przygotowawczy, a Kuyt jak zwykle może okazać się świetnym uzupełnieniem. Na Anfield sprowadzono w dodatku Charliego Adama. Mówi się, że wspomniany Urugwajczyk może zagrać w spotkaniu, mimo że z drużyną trenuje dopiero od poniedziałku. Nowy sezon rozpocznie się jednak bez Stevena Gerrarda, który jest kontuzjowany.
Sunderland też wzmocnił się za niemałe pieniądze. Na transfery wydał ponad 20 milionów funtów. Sporo jednak zyskał na sprzedaży Hendersona i można powiedzieć, że drużyna została uzupełniona w sposób przemyślany. Bruce sięgnął po kolejny talent, który kosztował około ośmiu milionów funtów – Connora Wickhama, byłego już napastnika Ipswich. Czy na Anfield zadebiutuje też dwóch byłych piłkarzy Manchesteru United, John O’Shea oraz Wes Brown? Ciekawostka – w ostatnich 20 meczach pomiędzy Sunderlandem i Liverpoolem „The Black Cats” wygrali tylko dwa razy. W październiku 2009 roku po















