W poniedziałkowy wieczór na zakończenie 17. kolejki na stadionie przy Kałuży w Krakowie rozegrany zostanie mecz Cracovii Kraków i Lecha Poznań. Obie drużyny sąsiadują ze sobą w tabeli, co zapowiada wielkie emocje w tym spotkaniu.
Goście poniedziałkowego pojedynku będą dla Cracovii bardzo nieprzyjemną drużyną, ponieważ jeżeli spojrzeć w historię meczów pomiędzy tymi ekipami, to widzimy jasno, że Lech Cracovii nie leży. W sześciu ostatnich meczach Krakowianie stracili aż 16 goli! Ten wynik może sugerować, że publiczność w Krakowie może zobaczyć pokaz strzelecki, choć nie wiem, czy ktokolwiek podjąłby się wytypowania wyniku w tym meczu.

Cracovia, mimo że w tym sezonie spisuje się bardzo dobrze, to w ostatnich dwóch meczach zdobyła zaledwie jeden punkt po remisie w 16. kolejce z Piastem Gliwice. Wcześniej na własnym obiekcie polegli w starciu z Koroną Kielce. Ostatnie wyniki nie są może znakomite, jednak Cracovia nadal gra bardzo ładnie i jest to pod względem stylu gra, która cieszy oko kibica. Pozostaje tylko kwestia skuteczności, wszak nikt nie da im punktów za piękną grę.
Drużyna Lecha, biorąc pod uwagę ostatnie dwie kolejki, zanotowała komplet punktów. Wygrana z Ruchem Chorzów i Górnikiem Zabrze to być może początek passy zwycięstw. Mariusz Rumak, którego posada chwieje się na włosku, wydaje się powoli wychodzić z kryzysu i być może obroni się do zakończenia rundy jesiennej, a może i dalej. Piłkarze Lecha będą mieli okazje wskoczyć na czwarte miejsce, gdzie obecnie znajduje się Pogoń. Oczywistym warunkiem tej rotacji w tabeli jest zdobycie trzech punktów w meczu w Krakowie. Forma poznańskiej ekipy rośnie i wszystko wskazuje na to, że w poniedziałkowy wieczór kibice otrzymają porcję naprawdę dobrego futbolu.
Piłkarską ucztę na stadionie Cracovii trochę popsują zapewne kontuzje, których w obu drużynach jest bardzo dużo. Gospodarze na pewno nie wyjdą na boisko w składzie z Saidim Ntibazonkizą, Dawidem Nowakiem, Sławomirem Szeligą i Marcinem Budzińskim. Lechici natomiast będą musieli sobie radzić bez Jasmina Buricia, Vojo Ubiparipa, Tomasza Kędziory i Huberta Wołąkiewicza. Pod znakiem zapytania stoi także występ Łukasza Trałki.
Trener Cracovii, Wojciech Stawowy, zapowiada, że mecz będzie ciężki, ale jego drużyna już nie raz pokazała, że potrafi grać z drużynami będącymi wyżej w tabeli.
– Czeka nas kolejne trudne spotkanie. Każdy mecz trzeba wybiegać, wywalczyć. Doceniamy klasę rywala – drużyny, która z pewnością walczy o miejsca medalowe. Wiemy, jaki jest potencjał tego zespołu. Lech jest na fali wznoszącej, ale my również jesteśmy w dobrej dyspozycji. Już niejednokrotnie pokazaliśmy, że możemy grać z każdą drużyną jak równy z równym – powiedział Stawowy.











