Starania Timo Wernera nie wystarczyły. Liverpool pokonuje Chelsea 2:0


Reprezentant Niemiec najjaśniejszym punktem swojej drużyny w przegranym meczu

20 września 2020 Starania Timo Wernera nie wystarczyły. Liverpool pokonuje Chelsea 2:0

Jeszcze w maju i czerwcu wydawało się, że niemiecki zawodnik grający w RB Lipsk jest skazany na Liverpool. Potoczyło się jednak inaczej i od początku lipca Werner stał się piłkarzem Chelsea. Dla Franka Lamparda oznaczało to dołączenie do drużyny klasowego napastnika, którego dotychczas brakowało. W poprzednim sezonie dobry okres miał Tammy Abraham, a parę razy zabłysnął też Olivier Giroud, ale to było jednak za mało.


Udostępnij na Udostępnij na

Przed meczem pomiędzy drużynami Lamparda i Juergena Kloppa Timo Werner udzielił wywiadu dla The Athletic, w którym powiedział, dlaczego wybrał Chelsea przed Liverpoolem. Jasne było dla niego, że w Liverpoolu będzie grał w najlepszym angielskim klubie zeszłego sezonu. Tak samo mógł liczyć na współpracę z prawdopodobnie obecnie najlepszym niemieckim trenerem na świecie. W wywiadzie Werner przyznał jednak, że oferta Chelsea była do niego lepiej dopasowana. Wcale nie ujmował jednak Liverpoolowi, że ich próby pozyskania go były złe. Chelsea jego zdaniem mogła mu po prostu zaoferować więcej.

Samo spotkanie zapowiadało się jak pierwsze w sezonie bezpośrednie starcie dwóch drużyn z Top Six. Wszyscy szykowaliśmy się na wielkie widowisko zwłaszcza po tym, jak obie drużyny rozpoczęły sezon. Liverpool pokonał w szalonym spotkaniu beniaminka z Leeds. Hat-trickiem w tym meczu popisał się Mohamed Salah. Chelsea zaś w miarę kontrolowanym przez siebie spotkaniu pokonała Brighton. Swoją pierwszą cegiełkę do sukcesu Chelsea dołożył w tym meczu Timo Werner. Niemiec wywalczył rzut karny, który w 23. minucie na gola zamienił Jorginho. Trzeba też pamiętać o historii spotkań między tymi drużynami. Chelsea dominowała w meczach przeciwko Liverpoolowi na Stamford Bridge, ale zaczęło się to zmieniać od przybycia na Anfield Juergena Kloppa.

Jeżeli chodzi o wyjściowe jedenastki, obaj trenerzy dokonali po jednej zmianie. Frank Lampard wymienił średnio grającego przeciwko Brighton Loftusa-Cheeka na Mateo Kovacicia. Chorwat wrócił do zdrowia i był gotów, by zagrać od pierwszej minuty. Juergen Klopp natomiast w miejsce Joe Gomeza wprowadził Fabinho. Brazylijczyk zastąpił Anglika w bloku defensywnym, tak jak robił to już kilkukrotnie w poprzednim sezonie.

Lewy napastnik Werner

Od pierwszej minuty można było zauważyć, że w odróżnieniu do meczu z Brighton na Stamford Bridge Timo Werner ustawiony był bardziej po lewej stronie. To on stwarzał tak naprawdę najwięcej zagrożenia. Dwie próby ataku z lewej strony, które zakończyły się na Fabinho, który bardzo dobrze wszedł w to spotkanie. Poza tym Wernera było w tym spotkaniu dużo. Poruszał się na lewej stronie nie tylko w ataku, ale też wspierając w defensywie Marcosa Alonso.

I faktycznie ta współpraca była wystarczająca, by Mohamed Salah nie doszedł w pierwszej połowie do klarownej sytuacji. Poza tym Timo Werner przestrzelił w sytuacji sam na sam z Alissonem, ale nawet jeśli wykorzystałby tę sytuację, asystujący mu Kai Havertz był na spalonym. Ostatecznie Niemiec zakończył swoje ofensywne popisy w pierwszej połowie niecelnym strzałem lewą nogą zza pola karnego.

Czerwony Christensen

Jednak mimo konsekwentnej gry w obronie Chelsea oraz jej prób kontrataków w końcu popełnili oni błąd. Piękną długą piłkę za linię obrońców posłał Jordan Henderson, a Sadio Mane wyprzedził Christensena. Duński stoper musiał ratować się faulem, co w pierwszej chwili skończyło się dla niego żółtą kartką. Po interwencji VAR-u sędzia zmienił decyzję i wyrzucił obrońcę Chelsea z boiska.

Na konsekwencje czerwonej kartki nie trzeba było długo czekać. Jeśli Werner dołączyłby do Liverpoolu, grałby na pozycji Roberto Firmino albo zastąpiłby właśnie Sadio Mane. W 50. minucie Roberto Firmino pokazał się  do prostopadłego podania i chwilę później cudownie zagrał do Sadio Mane, a Senegalczyk zamienił tę sytuację na swojego pierwszego gola tego popołudnia. Chwilę później po katastrofalnym błędzie Kepy, który wręcz zagrał prosto w Senegalczyka, ten podwyższył stan meczu na 2:0.

Werner walczący

Timo Werner, jak i cała Chelsea w drugiej połowie grał raczej defensywnie. Po dwóch straconych golach grę nadal prowadziła drużyna z Liverpoolu. Pierwszy zryw nadszedł w 63. minucie, gdy Niemiec spróbował w pojedynkę kontrataku. Minął jednego z pomocników rywali, ale potem napotkał swoje nemezis w tym meczu, czyli Fabinho. Brazylijczyk po raz trzeci nie pozwolił się przedryblować niemieckiemu skrzydłowemu.

Sama Chelsea w tym meczu od czerwonej kartki wyglądała słabo. Widać było różnicę poziomów pomiędzy „The Blues” i „The Reds”. Mimo to Timo Wernerowi, zawodnikowi wyróżniającemu się na tle swojej drużyny, udało się wywalczyć rzut karny dla Chelsea. Otrzymał piłkę na lewym skrzydle, zszedł do środka, a błąd w polu karnym popełnił debiutujący w barwach Liverpoolu Thiago. Karnego strzelanego przez Jorginho wybronił jednak fantastyczny Alisson.

Podsumowując występ Timo Wernera, trzeba oddać Niemcowi, że był najlepszym zawodnikiem swojej drużyny. Jednak po części było to spowodowane tym, że pozostali zawodnicy zbytnio nie konkurowali z nim o to miano. Miał dobre momenty, pokazując się dobrze do prostopadłych piłek czy wywalczając rzut karny. Z drugiej strony zabrakło lepszego dryblingu i poradzenia sobie chociaż raz z Fabinho w tych sytuacjach, w których jego minięcie dałoby Niemcowi sytuację sam na sam. Brazylijski obrońca tego dnia był zmorą dla Wernera. W ostatecznym rozrachunku wygrała drużyna lepsza, ale brak jedenastego zawodnika Chelsea w drugiej połowie na pewno ułatwił zadanie drużynie Juergena Kloppa.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze