Po nieciekawym meczu Newcastle bez problemu pokonało West Ham. Nie napawa to optymizmem kibiców „Młotów”, ponieważ ich drużyna nadal zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.
West Ham na razie pełni rolę czerwonej latarni Premiership i w tym sezonie nie unikanie walki o utrzymanie. W podobnej sytuacji był Newcastle, który miał zaledwie dwa oczka więcej, a ostatnie zwycięstwo odniósł 18 września… dlatego faworytem spotkania byli mimo wszystko gospodarze.

Pierwsze minuty spotkania należały do West Hamu. Efekt można było zobaczyć już w 12. minucie. Akcję rozpoczął Noble kapitalnym podaniem do Piquionne, który odegrał do Cole’a, a ten z najbliższej odległości pokonał bramkarza „Srok”. Newcastle po straconym golu przejęł inicjatywę na boisku, ale ataki jego zawodników głownie zatrzymywały się na linii defensywnej „Młotów”. Jednakże cierpliwość popłaca i po długich staraniach piłkarze Chrisa Hughtona wreszcie osiągnęli swój cel, doprowadzając do wyrównania. W 23. minucie, po asyście Carroll,a gola strzelił Nolan. Przez kolejne minuty na Upton Park niewiele się działo. Tempo spotkania wyraźnie spadło, a piłkarze obu drużyn nie stwarzali żadnych sytuacji podbramkowych. W ekipie gospodarzy można było wyróżnić Victora Obinnię za ładną akcja przeprowadzoną z połowy boiska, ale jednak to goście mieli przewagę w posiadaniu piłki.
Druga połowa przebiegała podobnie do pierwszej. Nadal zawodnicy Chrisa Hughtona częściej utrzymywali się przy piłce. W 70. minucie Andy Carroll, po świetnym dośrodkowaniu Joeya Bartona, dał przyjezdnym prowadzenie. Nawet strata bramki nie podziałała na „Młoty” mobilizująco i przez całą drugą część spotkania nie oddali celnego strzału na bramkę Tima Krula. „Sroki” bez większego wysiłku utrzymały jednobramkowe prowadzenie i zainkasowały trzy punkty.
Postawa piłkarzy Avrama Granta może martwić ich kibiców. W kolejnym meczu trudno będzie im zdobyć punkty, zmierzą się bowiem na Emirates Stadium z Arsenalem. Newcastle nieco poprawiło swoją sytuację i powoli odsuwa się od strefy spadkowej.











