Zmiana szkoleniowca przyniosła Newcastle natychmiastowy efekt. W swoim debiucie Alan Pardew zalicza zwycięstwo nad Liverpoolem. „Sroki” powiększają przewagę nad strefą spadkową, wyprzedzając w tabeli właśnie „The Reds”.
Newcastle z nowym menadżerem, Alanem Pardewem, chciało poprawić nie najlepszy ostatnio bilans meczowy. Od wyjazdowego zwycięstwa z Arsenalem przegrali trzy mecze z rzędu, a kolejne dwa zremisowali. Teraz na St. James Park przyjechał Liverpool, który wydawałby się ze statystycznego punktu widzenia idealnym przeciwnikiem na przełamanie. „The Reds” odnieśli bowiem zaledwie dwa wyjazdowe zwycięstwa w tym sezonie. Do meczu przystępowali bez kontuzjowanych Stevena Gerrarda i Daniela Aggera, ale za to już z Fernando Torresem.

Od początku spotkania lepsze wrażenie sprawiali goście. Pierwsza dobra okazja nadarzyła im się w 10. minucie, kiedy po dośrodkowania z rzutu wolnego Maxiego, mocny strzał oddał Kyrgiakos, ale prosto w bramkarza gospodarzy. Po kilku niezłych akcjach Liverpoolu, powoli zaczęło się budzić Newcastle. Grę „Srok” na swoje barki wziął Joey Barton i to z natychmiastowym skutkiem. W 15. minucie gry idealnie dośrodkował na głowę Andy’ego Carrolla, ten odegrał do wchodzącego Kevina Nolana, który zdobył swoją ósmą bramkę w sezonie.
„The Reds” wzburzeni stratą gola ruszyli do ataku. Pierwszą sytuację po pięknym dośrodkowaniu Johnsona zmarnował Maxi Rodriguez. Przy kolejnej szczęście dopisało Newcastle. Stojący przy słupku Jose Enrique wybił futbolówkę z linii bramkowej, ratując przy tym swoją drużynę. Następne akcje przyjezdnych także nie przynosiły zamierzonego efektu, linia obrony gospodarzy spisywała się bowiem bez zarzutu. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Rozjuszeni obrotem sprawy w pierwszej połowie goście po przerwie zaczęli od mocnych natarć na bramkę gospodarzy. Efekt można było oglądać już cztery minuty po wznowieniu spotkania. Fatalny błąd popełnił najstarszy w ekipie Alana Pardewa, Sol Campbell, który niemiłosiernie wykorzystał Dirk Kuyt. Po zdobytym golu Liverpool złapał wiatr w żagle. Aktywny zwłaszcza pod bramką rywala był Fernando Torres, ale za każdym razem zimną krew w bramce zachowywał Tim Krul.
Po okresie miażdżącej przewagi „Czerwonych” do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Do gry wszedł dziewiętnastoletni Nile Ranger, który już przy pierwszym kontakcie z piłką miał okazję na wyprowadzenie swojego zespołu na prowadzenie. Młody Anglik kapitalne przejął piłkę pod polem karnym,ograł Skrtela i w konsekwencji stanął sam na sam z Reiną, ale fatalnie przestrzelił obok lewego słupka Hiszpana. Kolejne minuty nieubłaganie płynęły, a „Sroki” ewidentnie nie chciały oddać inicjatywy zdobytej na boisku, co powodowało coraz częstsze błędy w grze defensywnej piłkarzy Roya Hodgsona. Jeden z nich wykorzystał Joey Barton. Korzystając z niezdecydowania dwóch liverpoolczyków w polu karnym, przejął bezpańską piłkę i bez skrupułów wpakował ją do siatki.











