Tottenham Hotspur nie dał najmniejszych szans Boltonowi Wanderers w powtórzonym ćwierćfinale Pucharu Anglii. Gospodarze wygrali 3:1 i przez znakomitą większość meczu dyktowali warunki gry.
Pierwsza połowa rozegrana była niemal w całości pod dyktando gospodarzy. To, że Bolton opuścił boisko po 45 minutach bez straconej żadnej bramki, zawdzięczał fenomenalnej dyspozycji Adama Bogdana. Umiejętności Węgra już w 8. minucie sprawdził Walker i Livermore. Pięć minut później van der Vaart spróbował strzału z dystansu. Golkiper gości nie musiał się jednak wysilać przy tym uderzeniu. Następnym, który testował Bogdana, był Adebayor. Tym razem Tottenham wywalczył rzut rożny. W 21. minucie węgierski bramkarz po raz kolejny pokazał klasę. Tym razem dwukrotnie parował strzały Adebayora oraz Bale’a, który chwilę później chciał wykorzystać dobitkę. Na sześć minut przed końcem pierwszej części gry wspaniałą sytuację zmarnował Scott Parker. Reprezentant Anglii miał futbolówkę na piątym metrze pola karnego i mógł dosłownie zapytać Bogdana, w który róg strzelić, a mimo to uderzył prosto w bramkarza „Kłusaków”.

Początek drugiej połowy spotkania na White Hart Lane nie był bogaty w sytuacje podbramkowe. Pierwszy groźny strzał oddał Ledley King i było to w 60. minucie. Chwilę później jeden z nielicznych strzałów oddali goście. Uderzał Eagles, ale piłka, odbita jeszcze od stopy jednego z obrońców, nie zaskoczyła Cudiciniego. Sześć minut później Adebayor powtórzył wyczyn Parkera z pierwszej połowy. Reprezentant Togo przestrzelił w bardzo dogodnej sytuacji i wynik meczu nadal pozostawał bez zmian. Harry Redknapp zdecydował się na zwiększenie siły ofensywnej swojego zespołu.
Angielski trener za Parkera wprowadził Defoe i już chwilę po wejściu na plac gry napastnik oddał celny, groźny strzał. W 74. minucie worek z bramkami wreszcie się otworzył. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola na 1:0 z główki strzelił Ryan Nelsen. Były obrońca Blackburn wyskoczył najwyżej i wyprowadził „Koguty” na zasłużone prowadzenie. Nie minęło 200 sekund, a na White Hart Lane było już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Gareth Bale. Mało brakowało, a Walijczyk chwilę później podwyższyłby prowadzenie strzałem z dystansu. Gdy mecz zbliżał się już do końca, niespodziewanie bramkę na 2:1 zdobył wprowadzony w 76. minucie Kevin Davies. Sędzia spotkania doliczył jeszcze trzy minuty do regulaminowego czasu gry, ale Bolton nie zdołał wykrzesać z siebie już nic, co mogłoby zbliżyć go do zdobycia bramki na remis. W zamian za to pięknym strzałem sprzed pola karnego w trzeciej doliczonej minucie popisał się Saha. Francuz podwyższył wynik na 3:1 i chwilę później arbiter zakończył spotkanie.
Fanów angielskiej piłki czekają wspaniałe spotkania w półfinałach rozgrywek o puchar Anglii. Będą to dwa pojedynki derbowe. Tottenham podejmie Chelsea a Liverpool FC zagra z Evertonem.











