Zwycięstwami zakończyły sobotnie spotkania 18. kolejki Premier League zespoły Tottenhamu oraz Aston Villi. Pierwsi pokonali na wyjeździe Blackburn 2:0, a drudzy na własnym terenie uporali się ze Stoke City 1:0, nie tracąc tym samym kontaktu z czołówką Premiership.
W jednym z ciekawszych sobotnich meczów Blackburn przegrało na własnym boisku z Tottenhamem 0:2. Konfrontacja dwunastej z piątą drużyną angielskiej Premier League zapowiadał się bardzo ciekawie z kilku powodów. Zespół gospodarzy, aby myśleć o odskoczeniu od dolnej części tabeli, musiał zdobyć komplet punktów. Warto dodać, że nie uczynił tego od pięciu spotkań. Ostatnie zwycięstwo Blackburn odniosło 7 listopada, pokonując na własnym boisku obecnie ostatnie w tabeli Portsmouth. Z kolei Tottenham, by nadal myśleć o kontakcie ze szczytem, nie mógł sobie pozwolić na stratę punktów na Ewood Park.
Pierwsza połowa przebiegała głównie w środkowej części boiska. Zawodnicy na siłę próbowali przedostać się pod bramkę przeciwnika, unikając gry skrzydłami. Gdy pod koniec tej części meczu zawodnicy myślami byli już w szatni, swoją pierwszą groźną akcję przeprowadzili londyńczycy. Po nieudanym strzale Croucha na bramkę gospodarzy do piłki z prawej strony boiska dopadł Kranjcar, dośrodkował ją w pole karne, gdzie już czekał najwyższy na boisku Crouch. Po jego uderzeniu głową futbolówka odbiła się od poprzeczki i zatrzepotała w siatce bezradnego Robinsona.
Druga połowa to ciągłe ataki gospodarzy, którzy za wszelką cenę próbowali doprowadzić do wyrównania. Jednak po raz kolejny goście z Londynu wyczekali swoich przeciwników i w 82. minucie zadali kolejny cios. Jenas dośrodkował piłkę do Croucha, a ten z kilku metrów pokonał po raz drugi w tym meczu bramkarza gospodarzy. Do końca zawodów wynik nie uległ zmianie i to piłkarze Tottenhamu wywieźli z Blackburn komplet punktów. W dalszym ciągu zatem „Koguty” liczą się w walce o najwyższe laury w tym sezonie.
W innym meczu 18. kolejki Premiership Aston Villa pokonała Stoke City 1:0. Mecz przebiegał pod dyktando gospodarzy – jednej z rewelacji obecnego sezonu. Zajmująca obecnie 3. miejsce w tabeli Villa zaczęła od bardzo groźnych ataków, a jednym z bohaterów pierwszej połowy został bramkarz gości, Sorensen, który niejednokrotnie uchronił gości od straty gola. Wydarzeniem wartym odnotowania przed przerwą była kontuzja napastnika gospodarzy, Emile’a Heskey. Boisko opuścił już w 23. minucie, a jego miejsce na placu gry zajął John Carew. Pierwsza połowa zakończyła się rezultatem bezbramkowym, pomimo dużej przewagi gospodarzy.
Druga część spotkania, to kolejne ataki zespołu z Villa Park. Przyniosły one skutek w 62. minucie. Bramkarza gości z bliskiej odległości głową pokonał nie kto inny, a wprowadzony w pierwszej połowie John Carew. Po stracie gola goście z większą determinacją ruszyli do odrabiania strat. Jednak każdy ich strzał mijał „świątynię” Brada Friedela. W całym spotkaniu Stoke oddało na bramkę przeciwników dziesięć strzałów, lecz żaden nie trafił nawet w światło bramki. Aston Villa, zasłużenie pokonała swoich przeciwników. Warto dodać, iż zawodnicy Martina O’Neila nie przegrali meczu ligowego od ośmiu kolejek.










