Rywal Legii Warszawa w kolejnej rundzie Ligi Europy Sporting Lizbona podejmował na własnym terenie FC Porto. Dla obu zespołów było to pierwsze starcie w 2012 roku. Niestety dla kibiców obu drużyn, mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
FC Porto i Benfica Lizbona to jedyne drużyny, które w tym sezonie pozostają niepokonane. Mimo to szefowie i kibice FC Porto w ostatnim czasie nie byli zadowoleni ze słabej postawy zespołu w europejskich pucharach i spekulowano, że Vitor Pereira może pożegnać się z posadą. Przed sobotnim meczem ze Sportingiem Lizbona szefowie mistrza Portugalii uznali, że w obecnym czasie nie należy dokonywać zmian na stanowisku trenera.
Zaufanie, jakim obdarzono Pereirę, miało zostać odpłacone dobrymi wynikami i w konsekwencji obroną tytułu. By tego dokonać, potrzebne było zwycięstwo w Lizbonie.
Od pierwszego gwizdka obie drużyny starały się przejąć inicjatywę i szybko zdobyć pierwszą bramkę. Niestety, mimo licznych, bramkowych akcji zawodnicy obu drużyn nie potrafili trafić do siatki. Im bliżej było końca pierwszej części spotkania, tym coraz mniej składnych akcji oglądali kibice zgromadzeni na Estadio Jose Alvalade.
Po zmianie stron niewiele się zmieniło. Trenerzy obu drużyn dokonywali zmian personalnych, jednak nic to nie dawało. W ostateczności Sporting Lizbona zremisował przed własną publicznością z FC Porto 0:0. Na pewno brak skuteczności może cieszyć kibiców Legii Warszawa, najbliższego rywala Sportingu w europejskich pucharach.
Szansę objęcia posady lidera w tabeli może też wykorzystać Benfica, która zmierzy się z Uniao Leiria. Jeśli podopieczni Jorge Jesusa zdobędą trzy punkty, wtedy ich przewaga nad Porto wynosić będzie dwa punkty. A to wystarczy, by zdobyć mistrzostwo Portugalii.









