Słyszysz „PiS”, myślisz – Jarosław Kaczyński. Słyszysz „Polonia Warszawa”, myślisz – Józef Wojciechowski. Wielkie pieniądze, wielkie transfery, wielkie aspiracje. Droga na szczyt usłana różami? Tylko z pozoru.

Ciemna strona Polonii Warszawa jest ciemniejsza, niż komukolwiek mogłoby się wydawać. Właściciel „Czarnych Koszul” żongluje trenerami, jeśli tylko ma taki kaprys, nie wypłaca pensji zawodnikom, powołuje radę nadzorczą składającą się z ludzi niemających nic wspólnego ze sportem, i wiele, wiele innych. Jakie jest wytłumaczenie takiego zachowania? – Jedno. Bogatemu wszystko wolno – mówi Piotr Dziewicki. Wszyscy wiemy o tych wybrykach, lecz jego apodyktyczne rządy, połączone z nutką szaleństwa i tak wzbudzają naszą sympatię. Pytanie brzmi: kiedy Józef Wojciechowski przekroczy cienką granicę przesady? A może już to zrobił?

W erze pieniędzy i seksu kupowanie piłkarzy za ceny kilkukrotnie przewyższające ich rzeczywistą wartość jest zjawiskiem zupełnie normalnym. Najlepszy przykład to polityka Manchesteru City, a konkretniej jego arabskich właścicieli, którzy na transfer są w stanie wyłożyć dosłownie każdą kwotę. Choć majątek Józefa Wojciechowskiego jest zaledwie ziarnkiem piasku w porównaniu do posagu Abu Dhabi United Group Investment, to i tak w realiach polskiego futbolu prezesa Polonii stać na sprostanie oczekiwaniom finansowym każdego klubu czy też zawodnika. Józefa Wojciechowskiego od arabskich właścicieli „The Citizens” odróżnia jednak nie tylko skala majątku, ale również umiejętność mądrego gospodarowania pieniędzmi w sporcie. Manchester City w ciągu ostatnich dwóch lat, dzięki grubym milionom wpompowanym w klub, poczynił wyraźne postępy, o czym najlepiej świadczy jego aktualna pozycja w lidze.












