Spacerek Liverpoolu


W ostatnim meczu 35. kolejki Premiership nie było niespodzianek i Liverpool pewnie pokonał na własnym stadionie West Ham United 3:0.


Udostępnij na Udostępnij na

Zarówno Liverpool, jak i West Ham United w tym sezonie zawodzą swoich fanów. Liverpool praktycznie nie ma szans już na grę w Lidze Mistrzów i teraz walczy chociaż o udział w Lidze Europejskiej, o obietnicach Rafy Beniteza dotyczących walki o tytuł fani „The Reds” już dawno zapomnieli. Teraz wierzą, że ich ukochany zespół będzie grał w europejskich pucharach. Zupełnie inne nastroje mają sympatycy West Hamu United, którzy byli niemal pewni, że podopieczni Gianfranco Zoli zdołają bez problemu utrzymać się w lidze. Jednak włoski szkoleniowiec będzie walczył do końca o swoje stanowisko, jak również o pozostanie „Młotów” w Premiership. Liverpool jest do końca sezonu osłabiony brakiem Fernando Torresa, dlatego kibice West Hamu po cichu liczyli, że z Anfield Road uda im się wywieźć chociaż cenny punkt.

Już od początku spotkania Liverpool pokazał, że zamierza w tym meczu zdobyć komplet punktów. W 19. minucie Steven Gerrard wspaniale podał z rzutu wolnego do Yossiego Benayouna, który nie miał problemów z pokonaniem Roberta Greena. Dziesięć minut później było już 2:0 po bramce młodziutkiego Davida N’Goga.  W samej końcówce Dirk Kuyt mógł dołożyć kolejne trafienie, jednak tym razem angielski golkiper był na posterunku. Do przerwy było praktycznie po meczu, jednak Ci, którzy oglądali ostatnią potyczkę Wigan z Arsenalem, wierzyli, że „Młotom” uda się odrobić straty.

Jednak ich nadzieje ostatecznie pogrzebał sam Robert Green w 59. minucie, gdy piłka po strzale Stevena Gerrarda i rykoszecie od Kyrgiakosa trafiła słupek, a potem w nogę angielskiego bramkarza i wpadła do siatki. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i West Ham United wraca do Londynu z pustymi rękoma. Podopiecznych Gianfranco Zoli czeka trudna walka o utrzymanie w Premiership.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze