Adam Lallana, Dejan Lovren, Ricky Lambert, Luke Shaw, Calum Chambers, Artur Boruc. To długa lista byłych zawodników Southampton, którzy w poprzednim sezonie stanowili o sile drużyny i wystąpili w co najmniej 20 spotkaniach Premier League. Dodając do tego odejście menedżera tej drużyny, stwierdzimy, że klub powinien długo dochodzić do siebie po takich osłabieniach. „Święci” jednak stawiają spory opór.
Sezon 2013/2014, zakończony rewelacyjnym jak na możliwości finansowe i sportowe klubu z St Mary’s Stadium ósmym miejscem w tabeli, uświadomił, że żeby liczyć się w stawce klubów Premier League nie zawsze trzeba dysponować bogatym sponsorem czy też właścicielem klubu, który śpi na pieniądzach. Jak pokazuje przykład ekipy z południowej Anglii, wystarczy postawić na zawodników z własnej szkółki piłkarskiej. To właśnie akademia Southampton „wypuszcza w świat” największe brytyjskie talenty ostatnich lat.
Kuźnia talentów
Jednym tchem można wymieniać piłkarskie brylanty, które szlifowano w tejże akademii. Tym najbardziej rozpoznawalnym, można rzec twarzą tejże kuźni, jest Gareth Bale, a więc piłkarz, za którego Real Madryt wyłożył na stół ponad 90 milionów euro. Wcześniej Southampton otrzymało za niego 10 mln funtów, tyle bowiem zapłacił za niego Tottenham w roku 2007. Theo Walcott, Alex Oxlade-Chamberlain czy sprzedani w tegorocznym okienku transferowym: Lallana, Chambers i Shaw to kolejne potencjalne gwiazdy brytyjskiej piłki. Ci piłkarze to olbrzymi potencjał do stworzenia niezwykle silnej reprezentacji Anglii w najbliższych latach (oczywiście z wyłączeniem Bale’a ).
Strach przed nowym

Kibice mieli prawo do obaw przed startem nowych rozgrywek ligowych. Sprzedaż 50 % podstawowego składu oraz utrata menedżera nie mogły nastawić kibiców optymistycznie. Jednak prezes „The Saints”, Katharina Liebherr, jak się wydaje, postawiła na dobrych ludzi. Pani prezes w pierwszej kolejności znalazła menedżera będącego „na fali”, mianowicie Ronalda Koemana, który miał za sobą dobry okres pracy z Feyenoordem Rotterdam. Ostatni sezon byłego wybitnego reprezentanta „Oranje” w holenderskiej drużynie to zdobyte wicemistrzostwo kraju i możliwość startu w eliminacjach Ligi Mistrzów. Koeman wyprowadził drużynę z Rotterdamu na prostą, po czym uznał, że czas spróbować nowych wrażeń. Jeszcze w czerwcu Southampton ogłosiło go następcą Mauricio Pochettino. Zadanie, jakie stało przed nim, nosiło miano niemożliwego.
Jak znaleźć następców ?
Gdy w drużynie, która była rewelacją poprzednich rozgrywek, zostaje zaledwie garstka piłkarzy, nowy menedżer szuka zastępców wśród swoich dobrych „znajomych”. Dlatego też w miejsce sprzedanego do Liverpoolu Rickiego Lamberta sprowadził byłego podopiecznego z Feyenoordu Graziano Pelle. 29-letni napastnik miał fantastyczne statystyki w swoim poprzednim klubie. W Eredivisie rozegrał 57 spotkań i strzelił 50 bramek. Patrząc na statystyki Pelle, trudno by było znaleźć lepszego napastnika na miarę możliwości drużyny „Świętych”. Dusan Tadić to kolejny z piłkarzy, których Koeman dobrze znał i wiedział, ile może od nich oczekiwać. W zależności od potrzeb skrzydłowy bądź ofensywny pomocnik z Serbii miał również świetne statystyki, grając w barwach Twente Enschede. 29 bramek strzelonych w ciągu dwóch sezonów w drużynie byłego mistrza Holandii robi wrażenie. Nowy menedżer Southampton znalazł też następców na pozostałe osłabione pozycje. W miejsce utalentowanych „młodziaków” Chambersa i Shawa sprowadzono Tobiego Alderweirelda i Ryana Bertranda. Florin Gardos został sprowadzony, by zwiększyć rywalizację na środku obrony po sprzedaży Lovrena, a w miejsce Boruca klub sprowadził reprezentanta Anglii Frasera Forstera. Rywalizację w ataku miał zwiększyć Shane Long, który powinien gwarantować strzelenie choć 5-8 goli w sezonie. Dodając do tego nazwiska piłkarzy, który nie opuścili drużyny, tj.: Yoshidy, Clyne’a, Schneiderlina czy też Warda-Prowse’a, zobaczymy, że „na papierze” paczka z S’oton wyglądała nader ciekawie.











