Przed sezonem wielu z nas oczekiwało lepszego startu Southampton. Faktycznie, angielski klub nie wywiązuje z pokładanych nadziei. Raczej nikt nie przypuszczał, że „Święci” będą okupywać 19. lokatę po 12 ligowych kolejkach Premier League. Sytuacja ekipy Jana Bednarka nie maluje się kolorowo i nie zapowiada się, żeby miała się zmienić.W ostatni weekend piłkarze Southampton po raz kolejny oddali wyższość przeciwnikom. Tym razem był to zespół z Goodison Park. Niebywałe, że forma „Świętych” nie ulega zmianie. Siódmy mecz bez zwycięstwa w lidze jest drogą do zatracenia. Możliwe, że ten wniosek jest zbyt powierzchowny. Jednakże, „The Saints” zostają nadal w dołku ligowej tabeli.
Defensywa Southampton jest nie do zniesienia
Arcytrudny czas nastał na St. Mary. Kto cieszyłby się z zajmowania przedostatniej lokaty w lidze. Właściwie, chyba tylko ten kto zakładał w swoich przedsezonowych celach walkę o bezpieczne utrzymanie. Jednak ambicje „Świętych” były na pewno wyższe niż stąpanie po kruchym lodzie ligowego dołka Premier League. 29 straconych goli przez klub, w którego mieście wypływał na rejs Titanic świadczy tylko o mankamentach gry bloku defensywnego. W dodatku dochodzi do tego jeszcze największa porażka na własnym boisku w historii Premier League, gdy Leicester rozgromiło aż 9:0 drużynę z południa Anglii.
Niewątpliwie, sytuacja The Saints nie napawa optymizmem. Można znaleźć wiele powodów dlaczego Święci znajdują na ligowym dnie. Z pewnością jednym z nich jest aspekt dowodzenia linią obrony. Brakuje kogoś, kto utrzymałby pion i dyrygowałby blokiem defensywnym. Faktycznie trudno jest znaleźć w którymś z obrońców cechy przywódcze oraz stabilną grę całej linii defensywnej. Poza tym można zauważyć, że defensorom zdarzają się pomyłki. W związku z czym Southampton straciło najwięcej bramek ze wszystkich zespołów oraz odniosło osiem porażek w obecnej rundzie Premier League.
Jest takie powiedzenie, że kto nie idzie do przodu ten się cofa. Właściwie sytuacja Southampton idealnie zgadza się z tymi słowami. Rok temu angielski klub znajdował się na takiej samej pozycji jak teraz. W dodatku z taką samą sumą oczek, natomiast wówczas liczba straconych bramek wynosiła 21. Wydaje się, że nic już nie zmieni dalszych losów ekipy Ralpha Husenhüttla, jeżeli szkoleniowiec niczego nie zmieni w założeniach przed najbliższymi meczami.













