Arsenal Londyn kontynuuje swoją passę w Premiership. Tym razem na drodze „Kanonierów” próbowała stanąć ekipa Avrama Granta. Trzy punkty gospodarzom w końcówce meczu zapewnił Alex Song. W bramce Arsenalu poprawnie spisywał się Łukasz Fabiański.
Od początkowego gwizdka widać było, że Arsenal nie będzie pasywnie oczekiwał na rozwój wydarzeń na boisku. Piłkarze Arsene Wengera wyszli na boisko wyraźnie zdeterminowani. Już w drugiej minucie pierwszy celny strzał na bramkę Greena oddał Andrij Arszawin. Rosjanin pokusił się o kolejny strzał już w siódmej minucie, lecz jego uderzenie było niecelne. Pierwszy strzał na bramkę strzeżoną przez Łukasza Fabiańskiego padł w dziewiątej minucie. Z rzutu wolnego strzelał Mark Noble. Polak wypiąstkował piłkę w głąb boiska. Pierwszy rzut wolny w okolicach pola karnego Arsenal wywalczył w 13. minucie. Po dośrodkowaniu Nasriego niecelnie główkował Song. W 17. minucie po raz kolejny na bramkę West Hamu uderzał Rosjanin. Tym razem jego strzał został wyblokowany na rzut rożny. Piłkarze Arsenalu w 24. minucie przeprowadzili najlepszą akcję, po której ręce same składały się do oklasków. Najpierw dobre prostopadłe podanie do Sagny zagrał Song. Boczny obrońca „Kanonierów” zagrał następnie do dobrze ustawionego Fabregasa. Hiszpan oddał strzał na lewy róg bramki gości, ale wspaniałą interwencją popisał się Green.
Chwilę później do głosu doszli goście. Dwa razy z dobrej strony pokazał się Victor Obinha. Jednak ofensywne zakusy Nigeryjczyka zostały skutecznie zatrzymane przez obrońców Arsenalu. W 36. minucie mocny i celny strzał na bramkę Fabiańskiego oddał Noble. Polak chwycił piłkę bardzo pewnie. Gospodarze z minuty na minutę tracili polot i gra wyglądała coraz bardziej chaotycznie. W 44. minucie po raz kolejny graczom Wengera udało się rozpracować defensywę „Młotów”. Teraz swoją szansę dostał Song, ale i on nie potrafił znaleźć sposobu, żeby pokonać dobrze dysponowanego Roberta Greena. Chwilę później golkiper gości ponownie uratował swoją drużynę przed utratą gola. Tym razem z główki uderzał Squillaci. Do końca meczu żadna z ekip nie stworzyła sytuacji, z której mógłby paść gol i po trzech doliczonych minutach sędzia Michael Jones zakończył pierwszą połowę.
Na początku drugiej części gry kibice zgromadzeni na Emirates oglądali kilka brzydkich fauli. Pierwszy strzał, lecz niecelny padł w 50. minucie, a jego wykonawcą był Arszawin. W 53. próbkę swoich niemałych umiejętności pokazał Samir Nasri. Francuz zdecydował się na strzał z rzutu wolnego ze sporej odległości i mało zabrakło, a trafiłby w światło ramki. Piłka odbiła się od poprzeczki i wyszła poza linię końcową. W 56. minucie na siatkę Greena gospodarze przeprowadzili istny szturm. Podczas jednej minuty gracze Wengera oddali na bramkę przeciwnika kilka strzałów. Niestety kibice nie doczekali się gola, ponieważ większość z tych strzałów została zablokowana. Wreszcie, po prawie godzinie gry, mecz zaczął nabierać rumieńców. W 64. minucie strzał w stronę bramki Arsenalu oddał Scott Parker. Jego uderzenie było jednak niecelne. Minutę później główkę Fabregasa bez problemu wyłapał Green. Kolejną interwencję angielski bramkarz zaliczył chwilę później po słabym strzale Nasriego.










