Sprawa Raheema Sterlinga jest niepokojąca nie tylko dla fanów Liverpoolu i jego działaczy, ale również dla całego środowiska piłkarskiego, które po raz enty przekonuje się o negatywnych aspektach działania agentów piłkarskich. Tym razem pod lupą mediów na Wyspach jest Aidy Ward, agent skrzydłowego drużyny z Merseyside, mający pod swoimi skrzydłami także innego angielskiego piłkarza młodego pokolenia, Saido Berahino. Agenci piłkarscy często są przedstawiani przez innych ludzi ze środowiska piłkarskiego, chociażby trenerów, jako negatywne elementy systemu. Trzeba jednak pamiętać, że często odgrywają ważną rolę w życiu piłkarzy, załatwiając za nich wiele spraw papierkowych związanych z relacjami z klubami, w których występują. Żyjemy w takich czasach, że bez skutecznego i obrotnego agenta niemal niemożliwe jest dostanie dobrego kontraktu czy zapewnienie sobie transferu do dobrego klubu.
Jest jednak wiele przypadków, w których agenci nie mają na uwadze dobra kariery swoich klientów, tylko dążą do tego, by jak najwięcej zarobić na prowizjach z wszelkiego rodzaju transferów, kontraktów itp. Potrafią odpowiednio manipulować piłkarzem, przekonać go, że przeprowadzka w danym momencie jest korzystna, i sprawić, by gracz w konkretnym momencie stał po stronie agenta, a nie klubu czy ekspertów, nawet jeśli opiekun piłkarza niekoniecznie ma rację.

Jeśli wziąć pod uwagę trwającą od paru tygodni sprawę Sterlinga, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z przypadkiem opisywanym powyżej. Zacznijmy jednak od samego początku całej sprawy. Parę tygodni temu Liverpool zaoferował 20-latkowi przedłużenie umowy. Obecna umowa Anglika wygasa latem 2017 roku. Na jej podstawie skrzydłowy zarabia 35 tysięcy funtów tygodniowo. Propozycja, którą złożył Liverpool i którą sam menedżer klubu, Brendan Rodgers, nazwał bardzo dobrą, opiewała na 100 tysięcy funtów tygodniowo. Sterling i jego agent odrzucili tę ofertę.
Parę dni po informacji o braku zamiaru podpisania nowego kontraktu wychowanek Queens Park Rangers udzielił BBC wywiadu (bez zgody klubu), w którym powiedział, że nie chodzi o pieniądze, tylko o chęć zdobywania trofeów. Według BBC Sport przed rozgrywanym 10 maja meczem z Chelsea na Stamford Bridge Sterling miał powiedzieć Rodgersowi, że latem chce odejść z klubu.
Dziś Sterling wraz ze swoim agentem miał się spotkać z dyrektorem wykonawczym „The Reds”, Ianem Ayrem, by rozmawiać o przyszłości gracza. Spotkanie zostało jednak odwołane z powodu wypowiedzi Aidy’ego Warda na początku tego tygodnia. Agent piłkarza w rozmowie z „London Evening Standard” powiedział parę słów bezpośrednio uderzających w klub, w którym gra jego klient. Po pierwsze i najważniejsze, według Warda Sterling nie podpisze żadnej umowy, nieważne, czy będzie na niej 100 tysięcy funtów tygodniowo, 700 tysięcy, 800 tysięcy czy 900 tysięcy. Nie podpisze, i już.













