Dzisiaj po południu, po zakończeniu spotkania na Emirates Stadium, odbyło się kilka równie ciekawych batalii o punkty w Premier League.
Everton i jego 5 minut
Na Upton Park kibice „Młotów” przyszli obejrzeć w końcu dobry mecz swoich ulubieńców. Pierwsza połowa na pewno ich nie rozczarowała. West Ham grał przyzwoicie i walczył o każdą piłkę, co musiało się podobać. W 63. minucie gospodarze po golu Collisona cieszyli się ze skromnego, ale jakże zasłużonego prowadzenia. O losach spotkania zadecydował jednak jeden zawodnik i w dodatku grający w drużynie z Liverpoolu. Ostatnie osiem minut spotkania to koszmar gospodarzy. Wspomnianym graczem jest Louis Saha, który najpierw w 82. minucie dośrodkował piłkę do Lescotta (któryto strzelił wtedy na 1:1), a w 85. i 87. minucie sam pokonał bramkarza gospodarzy; Everton niespodziewanie odebrał „Młotom” 3 punkty.
Beniaminek opada z sił
Miłośnicy „The Tigers” powoli zaczynają mówić o zadyszce swojej drużyny. Po fantastycznym początku sezonu przyszedł kryzys. Hull przegrało trzy mecze z rzędu. Ostatnio przegrywali z Chelsea i Manchesterem, dziś pokonał ich dobrze od jakiegoś czasu dysponowany Bolton. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył Taylor. Od 77. minuty na boisku mogliśmy zobaczyć Ebiego Smolarka. Wejście naszego reprezentanta nie miało wpływu na wynik spotkania, jednak Ebi w końcówce przeprowadził ciekawą akcję zakończoną groźnym strzałem na bramkę Myhilla.
Karny w doliczonym czasie
W konfrontacji Sunderlandu i Portsmouth na Stadium of Light lepsi okazali się goście. Mecz doskonale rozpoczął się dla „Czarnych Kotow”. W 4. minucie Cisse otworzył wynik i od tego momentu Sunderland świetnie sobie radził. Na początku drugiej połowy inicjatywę przejęli goście, czego dowodem była bramka, strzelona w 51. minucie przez Belhadjego. Po tym golu przebudzili się gospodarze i nic nie wskazywało na to, że nie zdobędą choć jednego punktu. W doliczonym czasie El Hadji Diouf faulował w polu karnym Glena Johnsona. Jedenastkę na gola zamienił Jermaine Defoe i Portsmouth szczęśliwie wygrało mecz, inkasując bardzo cenne trzy punkty.
Pewne zwycięstwo „The Reds”
Liverpool na Anfield Road nie zwykł przegrywać i tym razem nie stało się inaczej. Piłkarze Rafy Beniteza gładko pokonali West Bromwich Albion 3:0. Dwie bramki, w 34. i 43. minucie, strzelił Robbie Keane, a w doliczonym czasie gry gości „dobił” Alvaro Arbeloa. Gracze „The Reds” po krótkiej przerwie powrócili na fotel lidera Premiership.










