Trener Liverpoolu, Kenny Dalglish, nie krył rozczarowania po spotkaniu, w którym jego drużyna zdecydowanie dominowała, ale ostatecznie wyszła z niczym. Jedyne zaś co pozostało powiedzieć Wengerowi to: „Nie możemy stracić van Persiego”.

Robin van Persie był decydującą postacią w sobotnim hicie Premier League, w którym zmierzyły się drużyny Liverpoolu i Arsenalu. To właśnie Holender wywalczył dla swojego zespołu trzy punkty, strzelając bramki na 1:1 i 1:2.
Spotkanie przebiegało zdecydowanie pod dyktando zespołu z Anfield, ale ogrom sytuacji, które sobie wypracowali napastnicy Dalglisha, nie znalazł finału w bramce Szczęsnego. Polak również miał ogromny wpływ na wygraną „Kanonierów”, co prawdo sprokurował on rzut karny, ale później w znakomitym stylu go wybronił, podobnie jak i dobitkę Kuyta. Wiele sytuacji kreowanych przez „The Reds” ostatecznie padało łupem Szczęsnego, ale tego dnia również szczęśnie nie dopisywało Liverpoolowi, bo dwukrotnie jego gracze trafiali w słupek.
– Idziemy dalej. Jak już mówiłem wcześniej, powalczymy o kolejne punkty i zobaczymy na koniec sezonu, jakie miejsce nam to zagwarantuje – mówił trener Liverpoolu.
– Trudno w to komukolwiek uwierzyć, graliśmy momentami świetną piłkę, a i tak kończymy z niczym. Myślę, że to nagroda dla zespołów grających tak jak dziś Arsenal, z naszej gry jasno wynika zaś, że sama dominacja w meczu nie wystarcza. Zostaliśmy pokonani, bo nie strzeliliśmy wystarczająco bramek. Zrobiliśmy swoje, by zwyciężyć, ale Robin to fantastyczny zawodnik, który wykorzystał swoje okazje – zakończył Dalglish.
– W drugiej połowie już myślałem, że utrzyma się do końca wynik 1:1. Ale w piłce nigdy nic nie wiadomo, mieliśmy możliwości, by stwarzać swoje okazje, szczególnie w drugiej połowie. Mieliśmy jednak szczęście, że do połowy nie było 1:0 czy więcej, bo Liverpool mógł już do tego czasu nas pogrążyć – stwierdził Arsene Wenger.
– Kiedy widzisz, jak piłka ląduje na nodze van Persiego, wiesz, że zaraz może zdarzyć się coś wyjątkowego, tak jak było to dzisiaj. Nigdy nie możesz się poddać, mając tak znakomitego napastnika. W każdym meczu pokazuje coś szczególnego.
Francuski trener jasno dał do zrozumienia, kto był bohaterem tego spotkania. Szkoleniowiec nie miał wątpliwości, że oprócz Holendra, miano to należy się też polskiemu bramkarzowi, Wojtkowi Szczęsnemu.











