Franciszek Smuda znalazł pracę w Niemczech. To doskonała wiadomość! Można otwierać szampana, wyciągać śledziki i ogórasy. Franio już nie będzie straszył polskich kibiców!
Ta informacja obiegła świat 2 stycznia 2013 roku. Jaki wspaniały prezent noworoczny. Główny sprawca klęski reprezentacji Polski na mistrzostwach Europy wyjechał do Niemiec. Smuda jest tym faktem podbudowany. W końcu chcą go w 2. Bundeslidze. Brawo! Pan Franciszek nie wziął pod uwagę tego, że Jahn Regensburg zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i jest jedną nogą w niższej klasie rozgrywkowej. Działacze klubu z Ratyzbony musieli być totalnie zdesperowani, decydując się na ten krok. Mimo wszystko dla Smudy jest to znakomita wiadomość, bo w końcu znalazł pracę, i to w kraju znacznie bogatszym i lepiej rozwiniętym piłkarsko.

Dlaczego jest to dobra wiadomość dla polskich kibiców? Otóż Niemcy po tym, jak zabrali nam Podolskiego, teraz dali się nabrać na manewr z koniem trojańskim. Tak, to zemsta! Smuda pojedzie do Bawarii i zrobi ludziom taką wodę z mózgu, o jakiej jeszcze nie słyszeli. Kto wie, może nawet to szaleństwo okaże się słuszną metodą i zespół prowadzony przez polskiego szkoleniowca się utrzyma? Eee tam, bajki dla potłuczonych.
Dlaczego jest to dobra wiadomość dla niemieckiego klubu? Obecność Smudy gwarantuje większe zainteresowanie mediów. Jeśli będzie on piep… farmazony choćby tylko trochę zbliżone do tych, które opowiadał jako szkoleniowiec „Biało-czerwonych”, to miejsce na pierwszych stronach gazet ma zagwarantowane. A przecież zasada jest powszechnie znana: nieważne, jak piszą, ważne, że w ogóle piszą.
Dlaczego jest to dobra wiadomość dla autora? Po tych wszystkich fanaberiach nie mam ochoty oglądać tego trenera w lidze polskiej, a media wciąż wciskały jego osobę do kolejnych klubów: Wisła Kraków, Zagłębie Lubin, dość tego. Teraz już Smuda ma pracę i media nie będą spekulować. W końcu będzie można odetchnąć.











