Spośród wszystkich klubów Ekstraklasy to Lech Poznań przynosi nam ostatnimi laty najmniej wstydu w europejskich pucharach. Nic więc dziwnego, że zawodnicy „Kolejorza” są także filarami reprezentacji.
Ostatnimi czasy do reprezentacji powoływanych było pięciu zawodników poznańskiej drużyny. Tym razem zaproszenia na kadrę dostało tylko dwóch. Wojtkowiak i Bandrowski leczą urazy i to jest powodem ich absencji. Kikut natomiast przegrał rywalizacje o miejsce w kadrze z Rzeźniczakiem.

– Gdyby nie urazy to zarówno dla Wojtkowiaka jak i Bandrowskiego na pewno znalazłoby się miejsce w reprezentacji. Z Bandrowskiego niestety nie będę mógł skorzystać również na kolejnym zgrupowaniu, ale mam nadzieję, że do tego czasu do zdrowia powróci już Wojtkowiak – mówił Franciszek Smuda.
Na zgrupowaniu przebywają natomiast Murawski i Wołąkiewicz. Ten pierwszy jest ostoją drużyny w linii pomocy, drugi z kolei jest zawodnikiem bardzo uniwersalnym, co docenia selekcjoner „Biało-czerwonych”.
– Rafał nadal nie jest w stu procentach gotowy pod względem fizycznym. Przede wszystkim wynika to z tego, że nie do końca przepracował okres przygotowawczy. Niemniej jestem przekonany, że wystarczy jeszcze kilka meczów, aby Murawski powrócił do swojej najlepszej dyspozycji. Nie znam powodów, dla których Hubert mało gra w klubie. Ja jednak doceniam jego uniwersalność. To zawodnik, który może zagrać na każdej pozycji w obronie, a także sprawdza się w roli defensywnego pomocnika – ocenił formę lechitów Smuda.











