Sposób ustalania rankingu FIFA budzi wiele kontrowersji, jednak nie zmienia to faktu, że reprezentacja Polski od dłuższego czasu zbliża się do setnego miejsca. Dlaczego sztab drużyny kadrowej się tym nie przejmuje? Czy to dobrze?
Od kilku lat nasi piłkarze notują spadek w rankingu FIFA. Tak niskiego miejsca nie mieliśmy nigdy w historii, jednak wydaje się, że sztab szkoleniowy reprezentacji się tym zupełnie nie przejmuje.

Franciszek Smuda na każdym kroku potwierdza, że dla niego liczy się postawa swoich podopiecznych podczas Euro 2012. I zrobi wszytko, by zawodnicy podczas przygotowań piłkarze mieli okazję grać z najlepszymi, bez względu na wynik.
− Chcę grać wyłącznie z dobrymi rywalami. Nie obchodzi mnie, że jesteśmy na 66. miejscu w rankingu UEFA i wyprzedza nas Uganda. Mogliśmy grać ze słabeuszami, łatwo zwyciężać i być wysoko w rankingu. Wolę jednak porażkę z Australią po niezłej grze. Na meczach w Łodzi i Krakowie zobaczyłem, że drużyna gra zgodnie z taktyką. Powielanie schematów wypracowanych na zajęciach ma sens tylko na tle dobrych rywali. Sprawdzamy się z zespołami spoza Europy, ale czy Kamerun, Australia, USA, Ekwador albo nasz listopadowy przeciwnik − Wybrzeże Kości Słoniowej − gra futbol z innego świata? − powiedział Franciszek Smuda.
9 października reprezentacja Polski w Chicago zmierzy się z drużyną USA. Amerykanie to zespół, który od kilku lat zaliczany jest do światowej czołówki. 12 października spotkamy się z Ekwadorem i wbrew wcześniejszym zapewnieniom, selekcjoner naszych rywali nie będzie mógł skorzystać z największych gwiazd.
− Pytaliśmy o sparing Szwajcarów. Mieli wolny termin, ale nie chcieli z nami grać. Tłumaczyli, że trzy dni później grają kluczowy mecz eliminacji i obawiają się ewentualnych kontuzji po meczu z nami. W 2008 roku Amerykanie przyjechali do nas, wcześniej grali z nami w Niemczech i Płocku. Kiedyś wreszcie my musieliśmy polecieć do nich – dodał Smuda zaraz po przylocie do USA.
Więcej informacji na http://bialoczerwoni.com.pl











