Trener Lecha zapewnił na konferencji prasowej, że na boisko od początku meczu wybiegnie Robert Lewandowski. Szkoleniowiec „Kolejorza” zdaje sobie sprawę, o co dziś wieczorem walczy jego drużyna i zrobi wszystko, aby awansować do kolejnej rundy Pucharu UEFA.
Jeżeli dziś Lech wygra z Feyenoordem, a w Hiszpanii, gdzie Deportivo podejmuje Nancy, NIE padnie remis, to bez względu na to, ile goli strzelą poznaniacy, i tak awansują. Jeśli jednak Francuzi zremisują z Deportivo, to Lech musi wygrać z Holendrami różnicą co najmniej dwóch goli, aby razem z AS Nancy awansować.
– Dużo mówiło się o ewentualnym rezerwowym składzie Feyenoordu, no ale przecież ja nie będę namawiał trenera Varbeeka, żeby posłał na boisko wszystkich swoich najmocniejszych zawodników. Z tego, co nam wiadomo, gospodarze wystawią jednak możliwie najsilniejszą „jedenastkę”. W Internecie zdążyliśmy już jednak przeczytać doniesienia o tym, że z powodu kontuzji nie zagra jednak van Bronckhorst. My oczywiście będziemy grali o zwycięstwo. Nie mamy nic do stracenia, albo rybka, albo… akwarium. To nasz ostatni mecz w tym roku i musimy wypruć z siebie wszystko, co mamy. Jeśli chodzi o Lewandowskiego, to tym razem zagra od pierwszej minuty – mówił Smuda.
Sam Lewandowski nie ukrywa, że chciałby dziś wystąpić oraz wygrać z Feyenoordem:
– W środę na pewno damy z siebie wszystko, nie będziemy się oszczędzali. Wiadomo, że po całej rundzie nie mamy już tyle sił, ale to dla nas kluczowy mecz, decydujący o awansie do następnej rundy Pucharu UEFA. Mam nadzieję, że wygramy taką różnicą bramek, jaka będzie potrzebna do awansu. Oczywiście każdy chciałby zagrać od pierwszej minuty i ja też liczę na występ. Zapowiada się niezła atmosfera i fajny mecz.










