Franciszek Smuda nie był zadowolony po przegranym meczu z Górnikiem. Nic dziwnego, skoro jego zespół mimo prowadzenia 2:0 dał się pokonać rywalom.
– Z pewnością mecz mógł się podobać, pięć bramek. Kiedyś to moje zespoły wygrywały takie mecze. Dziś karta się odwróciła. Przy stanie 2:0 zawodnicy chyba myśleli, że jest już po meczu. Mecz gra się do końca. Kiedy strzela się dwie bramki, to trzeba strzelić kolejne – podkreślił były selekcjoner reprezentacji, po czym dodał, że jego piłkarze nie mieli problemów fizycznych. – Z pewnością nie straciliśmy wszystkich sił w drugiej połowie. Żaden z zawodników nie zgłaszał mi problemów, każdy chciał grać do końca.

Pierwsza bramka dla Górnika padła ze spalonego, ale Łukasz Garguła stwierdził, że on i jego koledzy powinni patrzeć tylko na siebie. Dodał również, iż zabrakło im determinacji. O wielkim zawiedzeniu i rozczarowaniu mówił za to Arkadiusz Głowacki.
Zupełnie inne nastroje po przeciwnej stronie. Zachwycony zwycięstwem był Bogdan Zając, który teraz rozpocznie pracę w sztabie Adama Nawałki.
– Emocje były ogromne. Wiadomo, że kiedy nie idzie, jest bardzo ciężko. Starałem się zmobilizować swój zespół słowami otuchy. Potwierdziliśmy dzisiaj, że potrafimy przenosić góry. Obraliśmy dobry kierunek, Jeśli jakiś trener ma wątpliwości w przerwie, kiedy jego zespół przegrywa, to powinien zmienić zawód. Swoim zawodnikom powiedziałem dzisiaj: „do zobaczenia”. Grają bardzo dobrze, mają szansę grać w reprezentacji narodowej. Mamy teraz wspólnie inne cele.











