Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik strzelili już w tym sezonie w swoich klubach łącznie niemal 60 bramek. Pierwszym z nich już od lat zachwyca się cały piłkarski świat, a nad drugim pieją ostatnio w futbolowej Holandii. Polski duet napastników jest najlepszym w całej Europie, i przed zbliżającym się wielkimi krokami Euro 2016 musi budzić u rywali niemały postrach. Co więcej, z każdym tygodniem zdaje się rosnąć w siłę i za niecałe trzy miesiące we Francji może być absolutnie nie do zatrzymania.
Kosmiczny Lewandowski
Czy pamiętacie, jak we wrześniu zeszłego roku Robert strzelił pięć bramek w meczu z Wolfsburgiem? Wtedy bez wątpienia wdrapał się na kosmiczny poziom i udowodnił, że potrafi dokonywać rzeczy niemożliwych. Dziś z kolei potwierdza, że nic nie dzieje się przypadkiem, a jego wybitne wyczyny boiskowe stały się dla nas wręcz codziennością. Od czasu pamiętnego starcia na szczycie Bundesligi w kolejnych 34 spotkaniach polski napastnik zdobył aż 32 bramki, trafiał w lidze, w Champions League, a także dla reprezentacji Polski. Jednym słowem – zachwycał na całej linii.
Jeszcze nie tak dawno Lewandowskiemu zarzucano, że potrafi jedynie wykańczać świetne akcje kolegów z drużyny, a w pojedynkę i bez ich znamiennego wsparcia, nie stanowi zbyt dużego zagrożenia dla rywali. W ten sposób właśnie tłumaczono jego świetną postawę w Bayernie i niepowodzenia w kadrze. Jednak, gdy w końcu przyszedł czas i na popisy w koszulce z orłem na piersi, to nawet najzagorzalsi krytycy musieli wreszcie uznać wielkość polskiego napastnika.
Nie przypadkiem Lewandowski został królem strzelców eliminacji do Euro 2016, i nie przypadkiem też do dziś utrzymuje rewelacyjną formę strzelecką w Monachium. Jak na razie musi on myśleć o grze w klubie i przede wszystkim o walce w Champions League, lecz już za nieco ponad dwa miesiące będzie mógł skupić całą swoją uwagę na poprowadzeniu do sukcesu drużyny narodowej. Przed Euro 2016 mamy już pewność, że posiada on ku temu wszelkie potrzebne atrybuty i myślę, że po latach narzekań i zmartwień dziś ani trener Nawałka, ani nikt z nas nie wymieniłby go na żadną inną europejską gwiazdę futbolu.
Wystrzałowy Milik
Arkadiusz Milik przeżywał w tym sezonie liczne wzloty i upadki. Zdarzało się, że nawet po świetnych występach w barwach Ajaksu następny mecz zaczynał na ławce rezerwowych, a po tych nieco słabszych często zupełnie nie mógł liczyć na zaufanie i wsparcie trenera, Franka de Boera. Jednak ostatnio nasz młody napastnik zaczął regularnie zachwycać, a jego forma z meczu na mecz zdaje się być coraz to wyższa. W ostatnich pięciu spotkaniach nie zszedł z murawy bez strzelonego gola, a w miniony weekend do trafienia z główki dołożył i asystę, zapewniając tym samym Ajaksowi zwycięstwo 2:0 w ligowym szlagierze przeciwko PSV.
Ostatnie rewelacyjne występy Milika sprawiły, że podobnie jak Lewandowski włączył się on do rywalizacji o koronę króla strzelców w swoich ligowych rozgrywkach. Obecnie polski zawodnik ma na koncie 16 trafień i do liderującego Vincenta Jansena z AZ Alkmaar traci ich ledwie cztery. Do końca sezonu w Eredivisie pozostało jeszcze sześć kolejek, a obok walki o tytuł najlepszego łowcy bramek nasz młody napastnik wciąż musi dokładać wszelkich sił, by pomóc liderującemu w lidze Ajaksowi utrzymać dwupunktową przewagę nad goniącym go PSV. Na brak zadań Arkadiusz Milik nie będzie mógł więc narzekać, a to może mu tylko pomóc w utrzymaniu świetnej formy przed zbliżającymi się mistrzostwami Europy.
Zabójczy duet
Łącznie w eliminacjach do Euro 2016 Milik i Lewandowski zdobyli aż 19 bramek i zaliczyli 10 asyst. W tym sezonie w rozgrywkach klubowych radzą sobie nie gorzej, gdyż trafiali do siatki rywali aż 54 razy. Według statystyk są najlepszym duetem w całej piłkarskiej Europie i choć mówi się, że te bywają zdradliwe, to w przypadku naszych ofensorów zdają się one całkowicie odzwierciedlać rzeczywistość.
Już w zeszłym roku współpraca tych dwóch panów w naszej kadrze wyglądała bardzo dobrze i zdaje się, że w najbliższych miesiącach może być już tylko lepiej. Przed nami towarzyskie spotkania z Serbią i Finlandią, które z pewnością pokażą nam, jak Milik i Lewandowski czują się dziś razem na boisku. Jednak bez względu na to, czy zdobędą w tym tygodniu kolejne bramki, to o ich formę we Francji, przynajmniej na tę chwilę, możemy być więcej niż spokojni.
Dziś to cała Europa zazdrości nam rewelacyjnego duetu napastników i trzeba liczyć na to, że aż do czerwca nie ulegnie to zmianie. Ściskajmy więc kciuki za boiskowe poczynania Lewandowskiego i Milika, a być może do Euro 2016 wyszlifują oni jeszcze wyższą formę strzelecką niż ta, w której aktualnie się znajdują. Zostały już niecałe trzy miesiące, a roboty przed nimi co niemiara. No cóż, pojawiły się świetne wyniki, to i wymagania idą w górę.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik strzelili już w tym sezonie w swoich klubach łącznie niemal 60 bramek. Pierwszym z nich już od lat zachwyca się cały piłkarski świat, a nad drugim pieją ostatnio w futbolowej Holandii. Polski duet napastników jest najlepszym w całej Europie, i przed zbliżającym się wielkimi krokami Euro 2016 musi budzić u rywali niemały postrach. Co więcej, z każdym tygodniem zdaje się rosnąć w siłę i za niecałe trzy miesiące we Francji może być absolutnie nie do zatrzymania.
Kosmiczny Lewandowski
Czy pamiętacie, jak we wrześniu zeszłego roku Robert strzelił pięć bramek w meczu z Wolfsburgiem? Wtedy bez wątpienia wdrapał się na kosmiczny poziom i udowodnił, że potrafi dokonywać rzeczy niemożliwych. Dziś z kolei potwierdza, że nic nie dzieje się przypadkiem, a jego wybitne wyczyny boiskowe stały się dla nas wręcz codziennością. Od czasu pamiętnego starcia na szczycie Bundesligi w kolejnych 34 spotkaniach polski napastnik zdobył aż 32 bramki, trafiał w lidze, w Champions League, a także dla reprezentacji Polski. Jednym słowem – zachwycał na całej linii.
Jeszcze nie tak dawno Lewandowskiemu zarzucano, że potrafi jedynie wykańczać świetne akcje kolegów z drużyny, a w pojedynkę i bez ich znamiennego wsparcia, nie stanowi zbyt dużego zagrożenia dla rywali. W ten sposób właśnie tłumaczono jego świetną postawę w Bayernie i niepowodzenia w kadrze. Jednak, gdy w końcu przyszedł czas i na popisy w koszulce z orłem na piersi, to nawet najzagorzalsi krytycy musieli wreszcie uznać wielkość polskiego napastnika.
Nie przypadkiem Lewandowski został królem strzelców eliminacji do Euro 2016, i nie przypadkiem też do dziś utrzymuje rewelacyjną formę strzelecką w Monachium. Jak na razie musi on myśleć o grze w klubie i przede wszystkim o walce w Champions League, lecz już za nieco ponad dwa miesiące będzie mógł skupić całą swoją uwagę na poprowadzeniu do sukcesu drużyny narodowej. Przed Euro 2016 mamy już pewność, że posiada on ku temu wszelkie potrzebne atrybuty i myślę, że po latach narzekań i zmartwień dziś ani trener Nawałka, ani nikt z nas nie wymieniłby go na żadną inną europejską gwiazdę futbolu.
Wystrzałowy Milik
Arkadiusz Milik przeżywał w tym sezonie liczne wzloty i upadki. Zdarzało się, że nawet po świetnych występach w barwach Ajaksu następny mecz zaczynał na ławce rezerwowych, a po tych nieco słabszych często zupełnie nie mógł liczyć na zaufanie i wsparcie trenera, Franka de Boera. Jednak ostatnio nasz młody napastnik zaczął regularnie zachwycać, a jego forma z meczu na mecz zdaje się być coraz to wyższa. W ostatnich pięciu spotkaniach nie zszedł z murawy bez strzelonego gola, a w miniony weekend do trafienia z główki dołożył i asystę, zapewniając tym samym Ajaksowi zwycięstwo 2:0 w ligowym szlagierze przeciwko PSV.
Ostatnie rewelacyjne występy Milika sprawiły, że podobnie jak Lewandowski włączył się on do rywalizacji o koronę króla strzelców w swoich ligowych rozgrywkach. Obecnie polski zawodnik ma na koncie 16 trafień i do liderującego Vincenta Jansena z AZ Alkmaar traci ich ledwie cztery. Do końca sezonu w Eredivisie pozostało jeszcze sześć kolejek, a obok walki o tytuł najlepszego łowcy bramek nasz młody napastnik wciąż musi dokładać wszelkich sił, by pomóc liderującemu w lidze Ajaksowi utrzymać dwupunktową przewagę nad goniącym go PSV. Na brak zadań Arkadiusz Milik nie będzie mógł więc narzekać, a to może mu tylko pomóc w utrzymaniu świetnej formy przed zbliżającymi się mistrzostwami Europy.
Zabójczy duet
Łącznie w eliminacjach do Euro 2016 Milik i Lewandowski zdobyli aż 19 bramek i zaliczyli 10 asyst. W tym sezonie w rozgrywkach klubowych radzą sobie nie gorzej, gdyż trafiali do siatki rywali aż 54 razy. Według statystyk są najlepszym duetem w całej piłkarskiej Europie i choć mówi się, że te bywają zdradliwe, to w przypadku naszych ofensorów zdają się one całkowicie odzwierciedlać rzeczywistość.
Już w zeszłym roku współpraca tych dwóch panów w naszej kadrze wyglądała bardzo dobrze i zdaje się, że w najbliższych miesiącach może być już tylko lepiej. Przed nami towarzyskie spotkania z Serbią i Finlandią, które z pewnością pokażą nam, jak Milik i Lewandowski czują się dziś razem na boisku. Jednak bez względu na to, czy zdobędą w tym tygodniu kolejne bramki, to o ich formę we Francji, przynajmniej na tę chwilę, możemy być więcej niż spokojni.
Dziś to cała Europa zazdrości nam rewelacyjnego duetu napastników i trzeba liczyć na to, że aż do czerwca nie ulegnie to zmianie. Ściskajmy więc kciuki za boiskowe poczynania Lewandowskiego i Milika, a być może do Euro 2016 wyszlifują oni jeszcze wyższą formę strzelecką niż ta, w której aktualnie się znajdują. Zostały już niecałe trzy miesiące, a roboty przed nimi co niemiara. No cóż, pojawiły się świetne wyniki, to i wymagania idą w górę.