Kapitalne widowisko oglądali kibice zgromadzeni na stadionie we Wrocławiu. Śląsk pokonał Zagłębie Lubin 2:1, ale obie drużyny stworzyły sobie sporo dogodnych sytuacji. Dzięki tej wygranej Śląsk wraca na pierwsze miejsce w tabeli.
Piłkarze Śląska Wrocław rozpoczęli mecz z Zagłębiem tak, jak przystało na drużynę, która walczy o mistrzowski tytuł. Już w pierwszej minucie bramkę mógł strzelić Cristian Omar Diaz, ale źle przyjął sobie piłkę i uderzył zdecydowanie za lekko, żeby zaskoczyć Aleksandra Ptaka. Chwilę później znów zakotłowało się pod bramką „Miedziowych”. Znów próbował Diaz, później jeszcze jego strzał dobijał Kaźmierczak, ale oba uderzenia skutecznie blokowali obrońcy gości.

Kilka sekund później było już 1:0. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka nieszczęśliwie odbiła się od Pawła Widanowa i wpadła do siatki obok zaskoczonego Ptaka. Gol samobójczy nieco podciął skrzydła podopiecznym Pavla Hapala, ale dość szybko się otrząsnęli i ruszyli do ataku.
W 11. minucie ładnie z piłką na 20. metrze zabrał się Sernas, popędził z nią kilka metrów i oddał groźny strzał na bramkę Kelemena, który jak się miało później okazać, nie po raz pierwszy popisał się dobrą interwencją. Kilka minut później znów groźnie było pod bramką gospodarzy. Po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Sernasa, który piętą próbował skierować piłkę do siatki, jednak znów na posterunku był bramkarz Śląska.
60 sekund później Kelemen po raz kolejny popisał się bramkarskim kunsztem. Z dystansu uderzał Pawłowski, ale skutek był taki jak w poprzednich akcjach „Miedziowych”, czyli żaden.
W 24. minucie ładną akcję na skrzydle przeprowadził Pawłowski, który celnie dośrodkował do Abwo. Ten ostatni dobrze uderzył głową, jednak znów na posterunku był słowacki bramkarz Śląska.
Później tempo spotkania znacznie siadło. Żadna z drużyn nie potrafiła sobie stworzyć dogodnej sytuacji pod bramką rywala. I kiedy wydawało się, że drużyna Oresta Lenczyka zejdzie do szatni z jednobramkowym prowadzeniem, to do siatki trafił Mateusz Cetnarski, który ładnym mierzonym strzałem w długi róg wpakował piłkę do siatki Aleksandra Ptaka. Na wyróżnienie w tej akcji zasłużył też Gikiewicz, który zaliczył przy trafieniu na 2:0 asystę.












