Śląsk Wrocław pokonał w meczu 7. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Cracovię Kraków 1:0. Jedyną bramkę strzelił w 66. minucie Waldemar Sobota. Jest to piąta porażka Cracovii w tym sezonie.
Tomasz Garbowski gwizdnął po raz pierwszy o godzinie 14:30. Obie drużyny rozpoczęły mecz aktywnie. Obie potrzebowały trzech punktów. Po dwóch minutach gry Cracovia zaczęła atakować. Po dośrodkowaniu Niedzielana piłka została wybita przed pole karne i niecelnie w bramkę Kelemena uderzył Sławomir Szeliga. Ciekawa sytuacja miała miejsce pod drugą bramką w 10. minucie. Po dobrym podaniu Pietrasiaka szansę miał Sebastian Mila. Po jego strzale zza pola karnego piłka przeleciała obok słupka. Po kilku minutach świetnym uderzeniem z dystansu popisał się Rok Elsner. Gdy futbolówka zmierzała w stronę siatki zaparło dech w piersiach, ale futbolówka przeleciała tuż obok słupka. Chwilę później swoich sił spróbował Waldemar Sobota, ale znów piłka nie trafiła w bramkę.

Gdy minął pierwszy kwadrans, w pole karne Cracovii zagrał Mila. Gospodarze przejęli futbolówkę i po szybkiej kontrze dobry strzał Saidiego Ntibazonkizy zza pola bramkowego wybronił Marian Kelemen. Mecz nabrał szybkiego tempa. Chwilę później kolejne dośrodkowanie Mili zostało zneutralizowane przez defensorów Cracovii. Choć ślązacy reklamowali zagranie ręką w polu karnym, sędzia nakazał grać dalej. Sebastian Mila minutę później znalazł się w sytuacji sam na sam, ale źle uderzył w piłkę. W 24. minucie Rok Elsner popisał się świetnym dograniem w pole bramkowe, jednak żaden z jego kolegów nie potrafił go wykorzystać. Po 60 sekundach Sebastian Mila wykonywał rzut wolny z bliskiej odległości. Piłka po jego strzale przeleciała nad murem, ale także nad poprzeczką. Drugi kwadrans zakończyło niecelne uderzenie Waldemara Soboty.
Trzeba przyznać, że po pół godzinie gry więcej atakowali podopieczni Oresta Lenczyka. Mimo wielu ataków, nie potrafili jednak pokonać golkipera rywali. W ostatnich minutach pierwszej połowy mniej było gry w piłkę, a więcej „bijatyki”. Pojedynek zaostrzył się. Żółte kartki dostali dwaj zawodnicy Cracovii. Najpierw Szeliga, a następnie Niedzielan. Chwilę potem żółty kartonik ujrzał z kolei gracz Śląska – Rok Elsner. W minutę przed końcem regulaminowego czasu gry dobrą kontrę mieli goście, ale nie została ona wykorzystana. Mimo bezbramkowego remisu po pierwszej połowie trzeba przyznać, że mecz oglądało się z zaciekawieniem. Tempo było szybkie i ze zniecierpliwieniem czekaliśmy na drugą część spotkania.













