W drugim niedzielnym spotkaniu 7. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Śląsk Wrocław pokonał Polonię Warszawa 2:1. Od 35. minuty goście grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Adama Kokoszki.
Mecz nie zdążył się jeszcze dobrze rozpocząć, a było już 1:1. Już w 2. minucie w dobrej sytuacji w polu karnym znalazł się Gikiewicz, ale urodzony w Olsztynie napastnik fatalnie przestrzelił. Po trzech kolejnych minutach było 1:0 dla gości. Pierwsza dobra akcja Polonii – pierwszy gol. Dwaliszwili zagrał do Wszołka, ten spokojnie minął Jodłowca i strzelił tuż przy słupku. Bramkarz Śląska nie miał nic do powiedzenia. Piłkarze trenera Levego nie podłamali się i już po minucie wyrównali. Z rzutu wolnego uderzał Kaźmierczak. Mocny strzał „Kaza” przed siebie wypluł Pawełek, do piłki dopadł Gikiewicz i umieścił ją w bramce. Błyskawiczna odpowiedz Śląska. Kolejną dobrą sytuację wrocławianie stworzyli sobie w 12. minucie. Mila zagrał do Ćwielonga, a ten oddał strzał z ostrego kąta. Pawełek obronił, ale miał przy tym trochę kłopotów. Bramkarz Polonii nie był mocnym punktem swojego zespołu tego dnia.

W 15. minucie Jodłowiec zagrał w pole karne do niepilnowanego Gikiewicza, jednak 25-latek fatalnie przyjmował, co w efekcie przyniosło stratę. Gospodarze nadal atakowali. W 19. minucie Mila dobrze podawał do Ćwielonga, ale „Pepe” nie zdołał oddać celnego strzału. W 20. minucie z boiska musiał zejść kontuzjowany Yahiya. W jego miejsce wszedł Todorowski. Trzy minuty później Śląsk przeprowadził kolejną akcję. Ćwielong zagrał wzdłuż bramki, ale Gikiewicz nie zdążył dobiec do podania. Kolejne minuty spotkania przyniosły nieco uspokojenia. Tempo meczu spadło, a gra zaczęła toczyć się w środkowej strefie. Z dystansu próbowali strzelać Mila i Stevanović, ale nie zdołali oni zaskoczyć bramkarzy.
W 35. minucie czerwoną kartkę otrzymał Adam Kokoszka za brutalny faul na Piotrze Ćwielongu. Końcówka pierwszej połowy nie przyniosła zmiany wyniku. Gospodarze atakowali, ale przegrupowany po czerwonej kartce zespół Polonii dobrze się ustawiał, kasując ataki Śląska w zarodku. Po bardzo dobrej i emocjonującej połowie Śląsk Wrocław remisował z Polonią Warszawa 1:1.

Druga połowa znakomicie zaczęła się dla drużyny gospodarzy. Już w 48. minucie Gikiewicz idealnie wyłożył piłkę Ćwielongowi, ale „Pepe” strzelił prosto w bramkarza. Co nie powidoło się Ćwielongowi, udało się Sobocie dwie minuty później. Filigranowy skrzydłowy zszedł ze skrzydła do środka i z 20 metrów idealnie przymierzył przy słupku. Pawełek nawet nie drgnął. Gospodarze nie rezygnowali z kolejnych ataków. Często uderzali z dystansu, szczególnie Mila i Kaźmierczak. W 59. minucie dobrej kontry gospodarzy nie wykorzystał Gikiewicz, który oddał słaby i niecelny strzał.











