Śląsk Wrocław pokonał Legię Warszawa 2:1 w spotkaniu rozgrywanym na Pepsi Arena w ramach 4. kolejki T- Mobile Ekstraklasy. Bramki dla wrocławian strzelali Madej oraz Voskamp. Trafienie dla Legii zaliczył zaś Ljuboja.
Wprawdzie od początku spotkania przy piłce dłużej utrzymywała się Legia, ale to Śląsk stworzył sobie pierwszą bramkową okazję. W 7. minucie kontratak gości wyprowadzał Sztylka. Doświadczony zawodnik przebiegł z piłką kilkanaście metrów i zewnętrzną częścią stopy podał na prawe skrzydło do Sebastiana Mili. Pomocnik wrocławian przełożył sobie futbolówkę na lewą nogę, rozejrzał się i wycofał przed pole karne gdzie niepilnowany był Łukasz Madej. Zawodnik Śląska precyzyjnie uderzył na bramkę i po chwili Wojciech Skaba musiał wyciągnąć piłkę z siatki.

Legioniści chcieli jak najszybciej odrobić straty, ale dobrze grająca defensywa gości dopiero w 22. minucie pozwoliła podopiecznym Macieja Skorży oddać strzał na bramkę. Z dystansu próbował Manu, ale silne uderzenie sparował do boku Kelemen. Kilka chwil później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzał głową oddał Vrdoljak jednak i tym razem na posterunku był bramkarz Śląska.
W 39. minucie po raz kolejny zaatakowali zawodnicy z Wrocławia. Ćwielong wycofał piłkę do Mili, a kapitan gości huknął z dystansu ze znacznie gorszym skutkiem niż Madej na początku spotkania, tym razem bowiem futbolówka przeleciała ponad poprzeczką.
Tuż przed przerwą wrocławianie zdobyli się na przeprowadzenie jeszcze jednego ataku. Z prawego skrzydła do środka zbiegł Madej, zagrał prostopadle do Sebastiana Mili, który z kolei dograł do Voskampa. Holender dołożył tylko nogę, pewnie umieszczając piłkę w bramce zdezorientowanych sytuacją legionistów.
Na początku drugiej połowy świetną okazję miał Śląsk, ale Madej w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać dobrze interweniującego Wojciecha Skaby. W 64. minucie wymarzoną okazję do zdobycia gola miał Ljuboja. Futbolówkę w polu karnym otrzymał Radović. Serb podał do swojego rodaka, ale napastnik Legii strzałem z pierwszej piłki nie zdołał pokonać interweniującego nogami Kelemena. Chwilę później ponownie próbował Ljuboja, ale i tym razem na posterunku był bramkarz gości.
W 77. minucie Serb w końcu dopiął swego. Długą piłkę chciał przejąć Wasiluk. Obrońca Śląska źle przyjął futbolówkę, która trafiła pod nogi Borysiuka. Młody pomocnik z pierwszej piłki zagrał prostopadłe do Ljuboji, który tym razem zdołał wpakować futbolówkę do bramki. Kilka minut później na zaskakujący strzał z dystansu zdecydował się Voskamp. Holenderski napastnik był bardzo bliski zdobycia gola, ale ostatecznie piłka przeleciała tuż ponad poprzeczką.











