W ostatnim sobotnim meczu 22. kolejki Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował z Koroną Kielce 1:1. Bramki zdobywali Pavol Stano oraz Piotr Celeban.
Spotkanie dwóch drużyn niemal sąsiadujących w tabeli Ekstraklasy zwróciło uwagę wielu obserwatorów, bowiem walka o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce będzie trwała do ostatniej kolejki. Gospodarz spotkania, Śląsk Wrocław, przystępował do tego spotkania w roli małego faworyta, ponieważ drużyna Ryszarda Tarasiewicza po 21 meczach zajmowała dziewiątą pozycję w lidze z dorobkiem 25 punktów, a podopieczni Marcina Sasala ze stratą trzech punktów plasowali się na jedenastej pozycji w tabeli. Niestety, przed spotkaniem odnowił się uraz Sebastianowi Dudkowi, więc trener Tarasiewicz zmuszony był wystawić w wyjściowym składzie niedawno pozyskanego Piotra Ćwielonga.

Już na samym początku spotkania Marian Kelemen, golkiper Śląska, uratował swój zespół, ponieważ po próbach Pawła Sobolewskiego i Aleksandara Vukovica zachował się po profesorku i uchronił swoją drużynę od straty bramki. Kilka minut później Paweł Kaczmarek mógł spowodować wielki niepokój wśród zawodników gospodarzy, jednak po jego podaniu nikt nie zamknął akcji. Korona grała bardzo dobrze w środku pola i nie pozwalała gospodarzom dzisiejszego pojedynku na wymienienie kilku podań w środkowej strefie, które mogłyby zapoczątkować sytuacje pod bramką „Zibiego” Małkowskiego, który pierwszy raz interweniował dopiero w drugim kwadransie meczu.
Można rzecz, iż Śląsk się doigrał. Zbyt pasywna gra w środku, skracanie pola gry i bierna postawa środkowych pomocników w ogóle nie zmuszały do pracy defensywy Korony. Korona udokumentowała swoją przewagę i poprawną grę przy wyprowadzaniu piłki. Gola główką w 27. minucie zdobył Pavol Stano, który po otrzymaniu podania od Kaczmarka, uderzył piłkę po koźle obok bramkarza Śląska, który przy tej okazji nie miał zbyt wiele do powiedzenia.
Po stracie bramki drużyna z Dolnego Śląska zdecydowanie ruszyła do ataku, jednak podczas konstruowania akcji brakowało dokładności i spokoju. W 35. minucie spotkania rzut karny chciał wymusić aktywny w tym spotkaniu Paweł Kaczmarek, jednak sędzia był niewzruszony i zignorował lezącego w polu karnym zawodnika „Złocisto-krwistych”. Kilka minut później fatalnie zachował się Artur Jędrzejczyk, który faulował wychodzącego sam na sam Ćwielonga. Sędziujący w tym meczu Marcin Borski nie miał wyjścia i wyrzucił z boiska zawodnika Korony, dając mu czerwoną kartkę. Jeszcze przed przerwą szczęścia próbowali Sebastian Mila i Dariusz Sztylka, jednak ich uderzenia nie znalazły drogi do bramki i obie ekipy schodziły na przerwę przy prowadzeniu kieleckiej Korony.












